Nadzieja

T. Austin-Sparks

My zaś, którzy należymy do dnia, bądźmy trzeźwi, przywdziawszy pancerz wiary i miłości oraz przyłbicę nadziei zbawienia” (1Tes 5:8).

„… Im to chciał Bóg dać poznać, jak wielkie jest między poganami bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały” (Kol 1:27).

„…jeśli tylko wytrwacie w wierze, ugruntowani i stali, i nie zachwiejecie się w nadziei, opartej na ewangelii, którą usłyszeliście, która jest zwiastowana wszelkiemu stworzeniu pod niebem, a której ja, Paweł, zostałem sługą” (Kol 1:23).

„…i oświecił oczy serca waszego, abyście wiedzieli, jaka jest nadzieja, do której was powołał” (Ef 1:18).

„…jedno ciało i jeden Duch, jak też powołani jesteście do jednej nadziei, która należy do waszego powołania” (Ef 4:4).

„…lecz Chrystus jako syn był ponad domem jego; a domem jego my jesteśmy, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność i chwalebną nadzieję” (Hbr 3:6).

Pragniemy zaś, aby każdy z was okazywał tę samą gorliwość dla zachowania pełni nadziei aż do końca” (Hbr 6:11).

„…drugiej zaś strony wzbudzona zostaje lepsza nadzieja,…” (Hbr 7:19).
„…oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa” (Tyt 2:13).

Nadzieja to coś pozytywnego

Do wymienionych wyżej fragmenty można by dodać wiele innych o podobnym charakterze, zawierających wyraz „nadzieja” w różnych powiązaniach, lecz zawsze reprezentujących coś bardzo określonego. Jest to pierwsza rzecz, którą można powiedzieć: nadzieja w Słowie Bożym nie jest czymś biernym czy ulotnym, jakiegoś rodzaju rezygnacją, która mówi: „No, mam nadzieję…” i to wszystko.

W Słowie Bożym jest to coś bardzo pozytywnego. Zanim stanie się stanem, w którym czujemy się pełni nadziei i perspektyw, zanim będzie czymś tego rodzaju, jest czymś sama w sobie – jest to nadzieja, coś wyraźnie określonego, zdecydowanie pozytywnego, jest celem, czymś samym w sobie, jest jak refleks światła umieszczający nadzieję w nas.

Jest to coś, co znajduje się wśród zdecydowanie konkretnych rzeczy, nad którymi bezpośrednio pracuje Duch Święty w nas. Jest to wyraz tak dobrze znany: „Chrystus w was, nadzieja chwały”, „Chrystus w was” jest tajemnicą, która była ukryta, a teraz została objawiona. A tak przy okazji, mamy tutaj do czynienia z kolektywem. To naprawdę jest „Chrystus pośród was”, jest to stwierdzenie dotyczące Ciała. Ta tajemnica dotyczy Ciała, to Ciało jest tajemnicą i Chrystus pośród was, to jest Chrystus teraz w Ciele, w kościele, co jest wypełnieniem Jego słów: „Oto jestem pośród was” (Mt 18:20). To tak tylko przy okazji.

O ile taki sposób bycia Chrystusa pośród nas jest tajemnicą to skutkiem tego jest nadzieja chwały, a my wiem, że Chrystus pośród nas to Duch Święty, Duch Chrystusa, tutaj, teraz w kościele, a zatem obecność Chrystusa przez Ducha Świętego jest nadzieją. Owocem Ducha jest nadzieja; jest to bezpośrednia praca Ducha Świętego.

Duch Święty zawsze ma Boży cel przed Sobą. Z Duchem Świętym zakończenie jest czymś bardzo realny i to zakończenie jest zawsze obecne wraz z Duchem Świętym, nie przyszłość, ponieważ Bóg nie jest przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Jeśli chodzi o Jego naturę to nie ma on ma nic wspólnego z czasem, ON jest wieczny, poza czasem. On jest Wiecznym Teraz. Tak więc, obecność Ducha Świętego, jako Ducha Bożego, wskazuje na samo zakończenie już tutaj, teraz i z tego względu, gdy Duch Święty jest obecny, nadzieja jest tak czymś tak niesamowitym. Gdy Duch Święty jest rzeczywiście obecny w pełni, jest poczucie tego, że w naszym duchu osiągnęliśmy już swój kres. Nie chcę, aby to wyglądało na coś mistycznego, lecz dlaczego tak jest, że pomimo bardzo dużego opóźnienia i tak wielu naturalnych powodów, które prowadzą do tego, aby ze sprawy przyjścia Pana zrobić coś nierealnego, tak wielu przyjmuje postawę, o której Piotr pisał: „w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwiną, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości i mówić Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia” (2Ptr 3:3-4).

Ci ludzie sprowadzają to do sprawy czasu i zapominają o tym, że tysiąc lat jest dla Pana jak jeden dzień, a dzień jak tysiąc lat. Niektórzy doświadczyli tego bardzo boleśnie. Niemal od dzieciństwa ludzie mówią, że Pan przyjdzie za ich życia. Niektórzy twierdzili, że to Pan im powiedział, że przyjdzie za ich życia, że nie pójdą do grobu, lecz są tam już od bardzo dawna. Może to się skończyć bardzo przerażającym odrzuceniem całości idei przyjścia Pana. Lecz dlaczego, pomimo tego wszystkiego, śpiewasz pieśni o ponownym przyjściu Pana, a gdy je śpiewasz w Duchu, ciężkie życie budzi się, czujesz się podniesiony, a wszystkie tamte rzeczy odstępują. Właśnie mamy tutaj do czynienia z tym jednym, że, jeśli chodzi o czas, to dla nas może to być tysiąc lat przed nami, On już tam jest. On jest wieczny, On nie jest wtedy. On jest zawsze-obecny a Duch Święty zawsze przynosi Boże zakończenie wraz z obecnością Ducha. Jan powiada: „Byłem w Duchu w dzień Pański”, czy „w dzień Pana” (Obj 1:10). Tak właśnie było – „w dzień Pański” – poza czasem a on znalazł się tam natychmiast wśród tego wszystkiego, co się działo na długo do przodu. To wszystko jeszcze się nie wydarzyło w czasie – on był w Duchu.

Istotą jest to, że skutkiem obecności Ducha jest nadzieja, ponieważ nadzieja jest atrybutem Boga, On jest „Bogiem nadziei” (Rzm 15:13). Sam Bóg jest Bogiem Nadziei. Jest to atrybut Boga i Duch Święty przynosi ze sobą atrybuty Boga i sprawia, że gdy zajmuje Swoje miejsce, ożywają one w kościele. To, co widzimy dziś na początku, to fakt, że owa nadzieja nie jest czymś słabym, bierną rezygnacją – że mamy taką nadzieję. Jest ona czymś bardzo pozytywnym, zarówno jako cel, jak i cel wprowadzony w duchu do naszych serc teraz; bardzo pozytywna rzecz i bardzo wyraźna, pewna.

Nadziej zakłada niewykonanie

O ile jest to prawdą, że ten wyraz niesie ze sobą swoje własne znacznie, w Piśmie jest bardzo wyraźne założenie. Tym założeniem jest: niewykonanie teraz. „Dlaczego człowiek ma nadzieję na coś, czego nie widzi?” (Rzm 8:24). Sam fakt, że istnieje nadzieja oznacza, że w miarę trwania nadziej jest możliwość nie wykonania czegoś. Nadzieja natychmiast sięga do wykonania, a Pismo bardzo wyraźnie pokazuje, że, jeśli chodzi o naszą, ludzką, stronę nadzieja oznacza niewykonanie teraz, tak więc niezwykle ważne jest zdanie sobie sprawy z drugiej strony nadziei. Nadziej wprowadza nas w duchu do wspaniałej rzeczywiści jakiegoś rodzaju wykonania, a równocześnie Pismo jest całkiem wyraźne co do tego, co to słowo oznacza – nadzieję. Prawdopodobnie problemy z jakimi mamy do czynienia na świecie, jak też i w kościele, z tym co się dzieje obecnie to fakt, że zarówno kościół jak i świat żyją z pewnym rozczarowaniem. Ogólnie rzecz biorąc kościół jest obecnie ogromnie zawiedziony. Powszechną w kościele tendencją obecną przez stulecia było to, że zostanie on ugruntowany tutaj, na ziemi. Nie chodzi o to, że tylko „kościoły” osiągną stabilizację, lecz jest to ogólna skłonność życia duszy, osiąść, zakorzenić się, zbudować, mieć coś na stałe, ustanowione, permanentne, a to z czym mamy dziś do czynienia to powszechny szok i zawód. To dzieje się na tym świecie bez względu na to czy jest wyczulony na to, czy nie. To, co się dzieje we wstrząsający sposób skutecznie bije z wielką siłą w fałszywe nadzieje ludzkie.

Człowiek pokonuje powietrze, a musi ukrywać się pod ziemią, aby zabezpieczyć się przed własnymi wynalazkami, przed swymi zdobyczami. Niszczy go to na ogromną skalę; im więcej wynajduje, im więcej zdobywa, tym bardziej jest przerażony swoją własną pracą i szybko prowadzi do tego, że życie na tej ziemi staje się całkowicie niemożliwe, skracając to życie swymi własnymi zdobyczami. Myślał o ustabilizowaniu tego świata i życia, o opanowaniu wszystkiego, a stał się taką ofiarą własnych wysiłków, że teraz musi się sam ukrywać przed swoimi własnym rozwiązaniami. Jak wielu zdaje sobie z tego sprawę? Niestety, ten nowy świat, nowy porządek jest całkowicie fałszywą nadzieją. Mówią stale o nowym świecie, nowym porządku, który chcą zbudować, a w ciągu kilku tygodni pojawia się jakiś nowy wynalazek, który czyni z tego świata miejsce niemożliwe do życia. Pomyśl przez chwilę o tym, co się teraz dzieje. Wrzuć to na wagę, dodaj do tego paliwa, niech to wszystko zawiśnie na wadze i kto przetrwa? Powiadasz, że oni zapanują nad tym, jak już zapanowali nad wszystkim innym. Tak, z nowym przerażeniem. W porządku, fałszywe nadzieje…wstrętne rozczarowanie pleni się wszędzie.

Dlaczego? Ponieważ nadzieja jest zwrócona wyłącznie w jednym kierunku. Bóg przygotował nadzieję wyłącznie w Nim; nadzieja w Bogu przez Pana Jezusa Chrystusa jest jedyną prawdziwą nadzieją.

Nadzieja skupiona na Chrystusie

Zbieram więc teraz całość tego cyklu nadziei. Mamy więc nadzieję wierzącego, poszczególnego wierzącego – nadzieję zbawienia. Jest też nadzieja waszego powołania: jest nadzieja Jego powołania. Jest jeszcze nadzieja kościoła, nadzieją kościoła nie jest stabilizacja, jest nią zmiana formy; błogosławiona nadzieja. Jest również nadzieja Izraela; gdzie? Wyłącznie w Chrystusie ich Mesjaszu, lecz On jest ich nadzieją. Zwrot „nadzieja pogan” „w którym poganie pokładają nadzieję”; nadzieja pogan, narodów, nadzieja tego świata. Wszystko to jest skupione na Chrystusie, od nadziei pogan, przez kościół Izrael do pogan, od centrum do obwodu. Nadziej jest utrwalona w Chrystusie i jest to jedyna nadzieja, nadzieja, która zbiera w sobie wszystkie inne błogosławione nadzieje – Jego przyjście.

Mieliśmy do czynienia z ogromną ilością głoszenia Ewangelii pozbawionej nadziej Ewangelii. Czym jest nadzieja Ewangelii? Nadzieją Ewangelii jest przyjście Pańskie. Głoś Ewangelię, która chce uczynić nowy świat i wszystko inne, uczynić ludzi dobrymi, stworzyć braterstwo ludzi i całej reszty, głoś to bez nadziej Ewangelii a stanie się tylko kolejną iluzją. Jak zamierzasz doprowadzić ludzi do tego, aby się nawzajem kochali? Myślę, że to jest właśnie przyczyna, dla której Duch Święty zebrał te trzy rzeczy razem: „A teraz pozostają wiara, nadzieja i miłość, te trzy, a z nich najważniejsza jest miłość” (1Kor 13:13).

Wiara – wpływa Boga, jest skierowana na Boga, jest połączeniem z Bogiem.

Nadzieja – wpływa na nas samych; Bóg będący ogromną rzeczywistością wiary, jest nadzieją w nas i ostatecznie wpływa na wszystko inne.

Miłość – wpływa na innych ludzi połączonych z Bogiem i nadzieją, która jest w nas.

Każdy, kto ma silną wiarę w Boga i wynikającą stąd nadzieję od Boga, może kochać. Ujmując to inaczej: jeśli nie jesteśmy pewni Pana i nie jesteśmy strzeżeni przez silną nadzieję, wtedy będziemy drażliwi, egoistyczni, zrzędliwi, zazdrośni. To wszystko pojawia się z powodu strachu przed tym, co może pójść nie tak, boimy się stracić coś. Brak miłości bądź przeciwieństwo miłości do ludzi są spowodowane brakiem zaufania Panu, ponieważ jest w nas jakaś niepewność. Jeśli wziąć pod uwagę wystarczająco silną czy realną wiarę w Pana oraz wynikającą stąd nadzieję, musi pojawić się miłość do człowieka, ona pojawi się na pewno.

Wiara, nadzieja i miłość; Paweł mówi, że wiara zostanie zamieniona na widoczną rzeczywistość, a zatem przeminie. Nadzieja zostanie zamieniona na realizację i posiadanie, zatem odejdzie, lecz miłość, będąca wynikiem tamtych, jest największa, miłość trwa na wieki.

Nadzieja jest czymś bardzo pozytywnym, wielostronnym, lecz jest skupiona na Chrystusie, a wielką nadzieją jaka jest w Chrystusie, jest Jego ponowne przyjście.

Mówiłem, że musimy należeć do Pan na podstawie nadziei, niewykonania, a więc, nie pozwoli na jakiekolwiek zakorzenienie, jakąkolwiek stabilizację na ziemi, jakiekolwiek usztywnienie.

Mówiliśmy ostatnio o skutkach jakie niesie ze sobą wizja: „Bóg chwały objawił się naszemu ojcu naszemu, Abrahamowi, gdy był w Mezopotamii” (Dz 7:2) i wtedy, przez wiarę, Abraham zamieszkał z Izakiem i Jakubem, wraz z nim dziedzicami obietnicy, w namiotach. Przeniósłszy się cywilizacji, która była bardzo trwała i bardzo uporządkowana do namiotu, który w jednym miejscu był rozbijany na dzień czy dwa, wykorzeniony z tego świata, wprowadzony do tej ziemi, ale pozbawiony w niej dziedzictwa, mając do dyspozycji tyle miejsca ile było pod stopami, szukał miasta. Skutkiem wizji jest oczyszczenie nas z tego, co tutaj, jest wyjście z ustabilizowanej cywilizacji do namiotu, mówiąc obrazowo: zawieszenie między niebem a ziemią. Jaki jest tego skutek? Pomyśl po prostu o tym, jaki miało skutek w życiu Abrahama.

Pewien stary grecki uczony powiedział: „Dajcie mi punkt podparcia poza Ziemią, a ja ruszę ten świat z miejsca”. Mówił to naukowo, lecz jest w tym sporo z duchowego świata. Czyż nie jest prawdą, że mężowie, którzy przebywali poza tym światem, poruszyli ten świat, to jest ludzie, którzy nie mieli na tym świecie niczego do stracenia, nie obawiali się o jakiekolwiek straty, wszystko to odeszło w Chrystusie. Ktoś inny powiedział: „Zawsze żyj tak, jak ci, którzy są gotowi odejść”. To jest to samo, tylko powiedziane inaczej.

Niesamowity skutek na Abrahama będącego w pewnym sensie na zewnątrz tego świata!

Oby tak nie było, że Pan próbuje wprowadzić tam ponownie kościół? Latami opowiadaliśmy o tym, że kościół jest niebiański i z innego świata. Wydaje mi się, że Pan ogromnie naciska na to – nie chodzi o to, że zapuściliśmy korzenie, czy staraliśmy się ugruntować, lecz mimo wszystko Pan bardzo zdecydowanie doprowadza nas do realizacji naszego własnego przesłania o prymacie, władzy i duchowości. Chodzi o to, że nadzieja zabiera cię na zewnątrz. Obecnie mamy do czynienia ze stanem niewykonania, lecz dzięki nadziei trzymasz się czegoś poza współczesnością i utrzymujesz się w ruchu.

Przeszliśmy w tym tygodniu przez okropne zamieszanie, obowiązki, lecz do mnie przyszło słowo: „odrodził nas do nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa” (1Ptr 1:3). „Który wbrew nadziei żywił nadzieję” (Rzm 4:18). Odrodził nas ponownie ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie, która ma mnóstwo nowych duchowych wartości, gdy pośród tego, co, jak widzisz na własne oczy, pogrąża się w coraz większym chaosie, jest coś z Pana, są tutaj ludzie, którzy nie są tym przygnieceni, lecz są na szczycie, w duchowym zwycięstwie. Cielesne i umysłowe zmęczenie spowodowane przez to wszystko jest bardzo głębokie, a jednak jest też i duch zwycięstwa, który jest cudem Jego nadziei w nas.

Edycja i wydanie: the Golden Candlestick Trust.

[Głosów:2    Średnia:5/5]

pzaremba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *