Pytania dotyczące naszej służby (T. Austin-Sparks)

Logo_Austin_windows

(Maj 1926r.)

1. O Krzyż

Dlaczego tak bardzo zajmujemy się Krzyżem, czemu stale się do niego odnosimy? Dlaczego nie mówimy w takim samym stopniu o Zmartwychwstaniu, o Duchu Świętym, o Drugim Przyjściu itp?

Po pierwsze: niech to będzie powiedziane. Gdy używamy tego wyrazy to ani śmierć fizyczna, ani materialny krzyż nie jest brany tutaj pod uwagę. Skłonność do tego, aby tworzyć fizyczne obrazy w sprawach duchowych jest zawsze otwarta na niebezpieczeństwa i błędy, jak to widzimy w popularności krucyfiksu w pewnych kręgach. Nasze rozumienie Krzyża musi być strzeżone przez pełną duchową rzeczywistość jaka stoi za tym historycznym wydarzeniem.

Podobnie, gdy wspomina się o „Krwi” to wielu odczuwa odrazę i wzbudza się w nich poczucie wstrętu. Niemniej, u tych, którzy są duchowo pouczeni i oświeceni, nigdy nie pojawia się tu obraz purpurowego płynu. Krew i Życie są synonimami i „rozlanie krwi” jest użyciem innych słów do wyrażenia „wylania duszy (czy życia) aż na śmierć” (w BW: „ofiarował na śmierć swoją duszę” Iz 53:12 ang. „wylał swoją duszę aż śmierć” – przyp. tłum.).

Po drugie: zdecydowanie podkreśla się to, że Krzyż jest podstawą wszystkiego innego, że wszystko inne odnosi się do niego. Nie będzie subiektywnego doświadczenia zmartwychwstania, wstąpienia do nieba i odnowienia życia w Chrystusie, jeśli nie zostaniemy najpierw akcie początkowym, a następnie stale i postępująco chrzczeni w Jego śmierci, i „nosili na sobie śmierci Pana Jezusa”. Krzyż nigdy nie pozostawi nas, ani my sami nigdy nie wyjdziemy poza Krzyż. Nie ma Zielonych Świąt bez Kalwarii, a nawet wtedy, z jednej strony, praca Ducha nieustannie prowadzi nas do Krzyża, aby, z drugiej strony, Pan mógł prowadzić nas pełniej do Zmartwychwstania. Paweł łączy je ze sobą zawsze. Jego ambicją było: „Poznać Go w mocy Jego zmartwychwstania” przez udział w Jego cierpieniach, aby ‚upodobnić się do Jego śmierci”.

„Drugie Przyjście” nie jest jakimś oddzielnym wydarzeniem, które wydarzy się kiedyś w przyszłej historii, lecz jest puntem wypełnienia dzieła Krzyża i to wypełnienie musi czekać do tej pory. Gdy już przejdziemy dalej, nawet w chwale, ciągle będzie to ‚BARANEK (jakby właśnie zabity) pośród Tronu”. Krzyż jest wieczny, jest piastą koła koła i wszystkie szprychy są umocowane w niego, wychodzą z niego i równocześnie wchodzą do niego. Zastanówmy się nad następującymi wersami: Flp 3:10; 2Kor 4:10,11,12; Rzm 8:36; 2Kor 1:8,0; Rzm 8:18; 2Kor 13:4.

2.O przeciwnika

Często stawia się pytanie, dlaczego Szatan i jego system jest tak bardzo obecny w języku i myśli tej służby. Podnosi się wiele zastrzeżeń, których nie można rozważać osobno. Odpowiedź będzie ogólna, obejmując większość pytań.

Po pierwsze: niech nigdy nikt nie sądzi, że mamy obsesję w temacie mocy Szatana. (Nie ma żadnej obsesji w tej sprawie.) Wielu wydaje się, że stawiamy tego przeciwnika na pozycji nieco niższej niż wszechmocy, i nadajemy mu atrybuty, które są niemal równe posiadanym przez Boga. Jest to całkowicie błędne. Gdyby tu chodziło o sprawę mocy to Szatan nie byłby w stanie ustać przed Panem przez 5 minut. Nie jest to sprawa mocy, lecz prawa. To ciało jest dziedzictwem i prawnym gruntem działania Szatana – on bezwzględnie potrzebuje ciała. Jego zasoby są niewątpliwie ogromne i jeśli tylko znajdzie odpowiednie narzędzie przez które może się pokazać i wykonać swój cel, wykorzysta wszystko, co posiada. Tym narzędziem jest „ciało”, jego stan i żywe prawo upadłej natury i stworzenia. Zatem, wierząc w to, że upadła natura nie jest końcem pracy Szatana, lecz tylko uproszczeniem rzeczy do stanu wygodnego do dalszego jego działania, musimy podkreślać:

1. potrzebę „uśmiercania ciała” przez „krzyżowanie z Chrystusem”,

2. chodzenie i życie w Duchu, a nie w ciele, które jest możliwe wyłącznie przez jedność w zmartwychwstaniu, a zatem,

3. „niszczenie (dosł. „unieruchamianie”) dzieł diabła przez trwanie w Krzyżu.

Wystarczy odrobina ciała w życiu człowieka czy chrześcijańskiej społeczności, aby dać przeciwnikowi środek skuteczny do siania straszliwego spustoszenia i okradania ponad miarę z duchowej skuteczności.

Musimy zawsze pamiętać o tym, że cała Biblia, od Księgi Rodzaju do Objawienia, wyraźnie pokazuje na to, że to nie stan człowieka jest podstawą Boskiego działania, lecz fałszywy duchowy system, który w różnych miejscach, w różnych wiekach manifestuje się w różnych formach. Kręgosłupem religijnych systemów są inteligentne duchowe moce, wszystkie całkowicie nieprzyjazne Bogu i Jego celowi, aby „wszystko zebrać w Chrystusie”.

Dopóki nie rozpoznamy natury naszych konfliktów, nie przyjmiemy znaczenia Krzyża Chrystusa w tej dziedzinie, zawsze będzie się okazywać, że jest jakaś rzeczywistość, która leży poza naszymi możliwościami skutecznego działania. Dojdziemy aż do tego miejsca, lecz dalej już jesteśmy przegrani i zdezorientowani. Nie trzeba cytować Pisma, aby to pokazać i faktycznie jest nazbyt wiele miejsc do cytowania.

Tragicznym skutkiem braku rozpoznania natury zarówno problemu jak i broni może być pytanie: „Dlaczego nie mogliśmy?”.

Proste zbadanie wyrazu „moc/władza” (dosł. ‚power’) występującego w dwóch formach greckiego języka w Nowym Testamencie, wystarczy, aby pokazać, że jego pierwsze znaczenie – władza, autorytet, jurysdykcja – odnosi się do pozycji zajmowanych w duchowym królestwie, które są nadrzędne wobec tego, co wspiera świat i człowieka w ich upadłym stanie. Ta prawnie uzasadniona przewaga jest wynikiem zniszczenia innej prawnej podstawy, która należała do przeciwnej duchowej hierarchii. Nowo powstające duchowe siły i ich współczesny wpływ na świadomość chrześcijan doprowadzi do takiej sytuacji, że wyłącznie ci, którzy znają naturę tych mocy, sposoby działania oraz swój związek z Krzyżem Chrystusa, będą w stanie wyjść im naprzeciw.

Proroctwo zapowiada nam to, jak sprawy będą wyglądały, a nie jak muszą wyglądać. Gdyby Kościół trzymał się tej koncepcji duchowego tła dziejących się spraw, co jest oczywiste w Nowym Testamencie, to te fale duchowych mocy powodujące tak wielkie zniszczenia w duchu, umyśle i ciele, nie miałby żadnej z tych szans na powodzenia, jakie mają obecnie. Stąd więc bierze się potrzeba stałego świadectwa i silnego podkreślania nadrzędnej władzy/jurysdykcji Świętych będących w „Suwerennym Królu” nad władzą Szatana.

System jest jeden i nie ma znaczenia czy to będzie afrykański czarownik czy naukowiec spirytysta, a zasady walki z nim są takie same na całym świecie.

„Nie ze zwykłym ciałem i krwią (tj. z upadłą naturą) walczymy”, lecz z tymi mocami, które mają do dyspozycji upadłą naturę, z której korzystają jako środka do realizacji swoich celów, starając się udaremniać Suwerenne Panowanie Chrystusa.

Powtórzmy: nie mamy obsesji na tym punkcie, lecz „nie jesteśmy nieświadomi ich metod”. Nie jest to traktat o satanicznym systemie, lecz proste wyjaśnienie zajmowanej postawy.

Po raz pierwszy opublikowano w  magazynie „A Witness and A Testimony” Maj 1926, Vol. 4-5.

[Głosów: 0   Average: 0/5]

pzaremba

One Comment

  1. Niestety dla wielu chrześcijan „krzyż” i osoba Jezusa na nim stanowi raczej powód do ubolewania nad fizyczną męką Jezusa niż świadomości jego roli w Zbawieniu.
    Krzyż także stał się powodem do tego by nienawidzić tych ,którzy Jezusa ukrzyżowali i spotęgować w świecie i tak już mocny antysemityzm. I choć prawdziwym powodem owego krzyża jest „mój grzech” , staramy się obarczyć tym wydarzeniem wszystkich tylko nie siebie.
    Ale krzyż to przede wszystkim objaw miłości Bożej do nas.
    Jak bardzo trzeba kochać ludzi ,by grzechem ludzkości obarczyć swego Syna,aby móc ludzkość przyprowadzić do wieczności?
    Niewielu dostrzega fakt ,iż to właśnie krzyż położył kres starej grzesznej naturze człowieka.
    Myślę, że dlatego ,bo niechętnie poddajemy się jego działaniu.
    Nasze ciała są bowiem tak mocno zakorzenione w ludzkiej postaci ,że nie chcą dać pierwszeństwa duchowi.
    Stąd rzadko decydujemy się na to by spojrzeć na rolę krzyża w sposób duchowy.
    Tak rzadko przypominamy o tym, że:

    Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie

    Czy na pewno jestem ukrzyżowany ,czy może jestem tylko religijny nie zdając sobie sprawy z tego ,że będąc w Nim ,kiedy On był na krzyżu ,byłem tam i ja.
    I to jest właśnie wiara,a nie religia .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *