Kuszenie na pustyni

Logo_Austin_Ikona21

Chrystus i Izrael – porównanie i przeciwstawienie

Czytanie: VMoj. 8:1-3,7; Mt 4:1-11.

Te dwa fragmenty reprezentują dwa kuszenia na pustyni, jedno: Izraela, drugie: Chrystusa. Chciałbym wam przedstawić wstępnie trzy, cztery rzeczy.

W obu przypadkach te próby miały miejsce pod rządami Ducha Świętego. Apostoł Paweł mówi nam, że ci, którzy wyszli z Egiptu, zostali ochrzczeni w Mojżesza w obłoku i w morzu, a wiemy, że obłok jest typem Ducha Świętego, a zadaniem tego obłoku było wybieranie drogi, udzielanie rady, decydowanie o miejscu zamieszkania czy pobytu, a w istocie spełnianie tych wszystkich obowiązków, dzięki którym lud Boży jest doprowadzany do dziedzictwa, do pełni Chrystusa. Oto więc, Izrael znalazł się na pustyni pod rządami Ducha Świętego i próba, którą przechodzili na pustyni, była pod Jego panowaniem.

Jeśli chodzi o Pana Jezusa, zdecydowanie jest potwierdzone, że został On poprowadzony na pustynię przez Ducha, aby był kuszony przez diabła. Tak więc, znalazł się tam zdecydowanie pod panowaniem Ducha Świętego i był kuszony pod Jego rządami.

Drugą sprawą, którą to słowo przedstawia w 8 rozdziale V Księgi Mojżeszowej: „doświadczał cię głodem” (w.3). Oznacza to, że nikt nie bywa kuszony przez Boga, lecz że Bóg doświadcza swoją własność, aby była próbowana i kuszona. Zupełnie czym innym jest znajdować się w próbie, nawet pod rządami Ducha Świętego, a być kuszonym przez Boga. Apostoł Jakub pisze, że Bóg nikogo nie kusi, ani sam nie bywa kuszony przez grzech. Bóg nikogo nie kusi do grzechu, lecz doświadcza, Jego własność była kuszona, próbowana przez przeciwnika.

Tak też było w przypadku Pana Jezusa, On doświadczał próbowania i kuszenia.

Trzecią rzeczą jest coś ogólniejszego, co jest podobne w obu przypadkach tego kuszenia, zarówno co do zasady jak i celu. Zobaczymy to dalej.

Te kuszenia odnosiły się do tego samego: na celu była ziemia.

Czytamy więc, że (VMoj 8): „gdyż Pan, Bóg twój, wprowadza cię do ziemi pięknej, do ziemi, gdzie bystre rzeki i źródła tryskają w dolinie i na górze” i tak dalej. Ta próba wiązała się ziemią czy, powiedzmy, dziedzictwem. Ma to znaczenie, jest ważne i należy na to zwrócić uwagę, dlaczego Pan stwierdza, że to On poprowadził ich przez pustynię. Aby móc dowieść im dowieść tego, natychmiast później mówi: „gdyż Pan, Bóg twój, wprowadza cię do tej dobrej ziemi…”. Zdecydowanie owa próba była związana z ziemią, dziedzictwem.

Kiedy przejdziemy do 4 rozdziału Ewangelii Mateusza, do kuszenia Jezusa na pustyni, widać dokładnie ten sam związek. Gdzie to kuszenie czy próba kończy się? Co takiego ostatecznie pojawia się na widoku, gdy wczytamy się głębiej w tą historię. Jaki był ukryty cel diabła, a czego do samego końca nie ujawnił?

Wszystko to daję ci…”. Przed nimi było panowanie – prawo i dziedzictwo Chrystusa. Wystarczy przeczytać 1 i 2 rozdział Listu do Hebrajczyków, aby przekonać się, że w perspektywie było właśnie to panowanie: „wszystko poddałeś jemu”. Diabeł powiedział: „Wszystko to daję ci…” Na końcu okazuje się, o co chodzi diabłu. To dziedzictwo miał na oku, a próba była związana z dziedzictwem. Możesz tym objąć wszystkie próby świętych – wszystkie związane są z dziedzictwem.

To tylko wstępne rozważania, zanim przystąpimy do faktów dotyczących pokuszenia Pana Jezusa i zauważymy, że:

Trzy etapy tej Próby odnoszą się do dziedzictwa

1. Chleb

Chleb jest taką okazją do kuszenia. Z pierwszym etapem pokuszenia wiążą się trzy rzeczy, które je reprezentują:

(a) Znaczenie życia

Nie samym chlebem człowiek żyć będzie…” Czy zwróciłeś uwagę na to, że 8 rozdział Księgi Powtórzonego Prawa zaczyna się od: „…abyście zachowali życie, rozmnożyli się”. Jest to kwestia życia. Gdy już widzimy scenerię i drugi plan, staje się niewątpliwie, że jest to życie, które zwycięża nad mocą śmierci, zarówno na pustyni jak i w ziemi. „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”. Oto na widoku jest sprawa życia, tego życia, które dotrze do samej pełni boskiego celu.

Możemy tylko fragmentarycznie uczestniczyć w rzeczywistości tej pełni i w związku z tym chciałbym wskazać tylko na jedno: poddanie się Bogu w danych okolicznościach jest sposobem na zwycięskie życie. Oto, w przypadku Pana Jezusa, miało miejsce poddanie Bogu wtedy, gdy wydawało się, że koniecznie trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. Tak to wyglądało, że trzeba było, aby coś zrobił dla Siebie. Był na pustyni głodny zgodnie z wolą Boga. Głodował pod rządami Ducha Świętego. Z powodu prowadzenia przez Ducha Świętego znalazł się takiej sytuacji, że był głodny. Tak jak się sprawy miały, jeśli chodzi o samo życie, wydawało się, że trzeba coś zrobić samemu. Wyglądało na to, że, aby przeżyć, należało wyciągnąć rękę i coś zrobić.

W duchowej rzeczywistości jest to bardzo poważny sprawdzian. Myślę, że tylko bardzo duchowo nastawieni są w stanie zrozumieć rzeczywiste znaczenie. Ponieważ poszedłeś za Bogiem, powstaje na miejscu taka sytuacja, że jeśli czegoś sam nie zrobić to umrzesz. Jeśli nie weźmiesz sprawy w swoje ręce i nic nie zrobisz, będzie koniec. Stajesz wprost naprzeciw tej sytuacji. Dopóki czegoś nie zrobisz, jesteś skończony. Tak właśnie było w tej chwili przypadku Jezusa. Chodziło o kwestię życia, o to czy zachowa Swoje życie teraz własnym działaniem, czy zdecyduje się oddać odpowiedzialność za nie Bogu i będzie dalej poddany.

Sięga to wprost do istoty licznych poważnych duchowych problemów ludu Pańskiego. To właśnie w tym momencie wielu z nich złamało się. Stanęli wobec podobnej sytuacji. Nie było żadnych wątpliwości, że postępowali zgodnie z wolą Bożą, droga, którą podjęli była w ich sercach zgodnie z panowaniem Ducha Świętego, a doprowadziło ich to do tego, że nagle w najbardziej jaskrawej formie zaistniała kwestia ryzyka samego życia, gdzie wydawało się, że rzeczą jak najbardziej konieczną było zrobić coś samemu. Odczuwali jednak to, że gdyby coś zrobili to zerwaliby z Bogiem i wzięli spraw w swoje ręce. Pojawia się wówczas pytanie: „Czy szczerze, w głębi serca wiem, że mogę zrobić to biorąc sprawy we własne ręce, wyłamując drzwi, aby zachować swoje życie?” Alternatywą jest: „Tak, muszę zostawić sprawy mojego życia Bogu i trwać w posłuszeństwie dla Niego”.

Poddanie się Bogu w sytuacji, w której wydaje się konieczne zrobić coś samemu, aby zachować swoje życie!

Rozumiesz, że drogą jaką podjął nasz Pan Jezus było: „Nie samym chlebem żyje człowiek”. „Abyście zachowali życie, weszli i posiedli”. Jaką potęgę stanowi życie, gdy przeciwnikowi zostaje wyrwany spod nóg grunt i musi drastycznie zmienić stanowisko, odkrywając, że w każdym punkcie zostaje pokonany. Cóż za sprawa życia! Pan Jezus podaje nam raz na zawsze zasadę, która ma zastosowanie do takich sytuacji: poddanie Bogu, zostawienie sprawy Jemu. Posłuszeństwo oznacza, że nie bierzemy sprawy we własne ręce, gdy wydaje się, że jest to jedyna rzecz, która może uratować nasze życie. Jest to bardzo dokuczliwa sytuacja, niełatwa do przejścia, lecz taka okazuje się droga życia.

„Karmił manną, której nie znaliście”. W takich sytuacjach Bóg ma coś ukrytego, nie jest to zwykła pustynna mentalność. Z Bożego punktu widzenia nie jest to dewastacja. Dla nas jest, dla Niego nie. W takich okolicznościach Bóg ma coś, co jest poza zasięgiem naszego wzroku, co już wspomnieliśmy: „…czego nie znaliście ani wy, ani wasi ojcowie”.
Owo poddanie i skrajne posłuszeństwo Bogu w skrajnej sytuacji, gdy skłaniamy się ku temu, aby wziąć sprawy w swoje ręce, oznacza, że odkrywamy tajemnicze zasoby, które oczekują u Boga.

Jest to prawdą dla wszystkich, którzy przeżywają jakiekolwiek doświadczenia, że odkrycie tajemnic Bożych przychodzi do nas w czasie skrajnych prób, gdy, dzięki łasce Bożej nie złamaliśmy się, nie poddali, nie odrzucili przekonania, lecz zdecydowali się stać, pomimo tego, że wokół było ciemno. Odkryliśmy coś, czego nie znaliśmy, o czym nasi ojcowie nie wiedzieli. To coś wprost od Pana dla nas, a gdy już dotrze do nas to jest tak, jakby nikt inny o tym nie wiedział.

Poznaj tedy w swoim sercu, że jak człowiek ćwiczy swego syna, tak Pan, Bóg twój, ćwiczy ciebie” (Pwt 8:5).

Wiemy, że Nowy Testament stosuje te słowa do Samego Pana Jezusa: „A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał”.

Doświadczył was głodem;…”, „jak człowiek ćwiczy swego syna,...”.

Nie karcisz swego syna dlatego, że ci się to podoba. Karcenie to nie to samo, co karanie. Usuńmy stąd karanie. Pan nie karał Izraela na pustyni, Pan nie karał na pustyni Chrystusa, Pan nie karze nas na pustyni – karcenie jest wyższym poziomem działania. Celem karcenia jest pełnia moralna. Karcenie jest poleceniem w doświadczeniu, potencjałem, dopasowaniem; nie zawsze w sensie tego samego rodzaju, lecz w tej samej mierze.

W przypadku Pan Jezusa na pewno nie było ono tego samego rodzaju. On nie potrzebował rozwijać moralnej natury tego samego co my rodzaju, lecz chodziło o to, aby stał się reprezentantem potencjału i pełni, doskonałością udoskonaloną.

My musimy podlegać zmianom, lecz musimy również wzrastać, a duchowy i moralny wzrost przychodzą przez karcenie. Psalmista powiedział, że przez ucisk Pan spowodował jego rozwój. Pan pozwala diabłu wzbudzić ucisk, a następnie korzysta z różnych środków i narzędzi diabła ku naszemu duchowemu i moralnemu rozwojowi.

To dziwne, w jaki sposób jest to połączone z Panem Jezusem, że on przez cierpienie wszedł do chały; „…ukoronowanego chwałą i dostojeństwem za cierpienia śmierci” (Hbr 2:9). Nie chodziło o zmianę Jego moralnej natury, lecz o to, aby stał się Człowiekiem reprezentującym na wyższą i pełną pozycję, dziedzictwo. W taki sam sposób dochodzimy przez karcenie do moralnej kondycji, a jest tak dlatego, że na uwadze jest panowanie.

Na tą chwilę zauważmy, że jedyną kwestią o jaką chodzi w pokuszeniu na pustyni jest życie, które ewentualnie ma przynieść absolutne panowanie nad wszelką mocą przeciwnika. Pan poprzez próby, sprawdziany, pokuszenia, przez działanie samego przeciwnika wywołującego nacisk, teraz uczy nas drogi życia. Gdy uczymy się tajemnicy drogi życia, to zostajemy powołani do służby wszystkim ludziom Pańskim w kwestii życia, czemu przeciwstawia się przeciwnik. On doskonale wie, że gdyby dało się Pana Jezusa przekonać do nieposłuszeństwa Ojcu to, biorąc sprawy w Swoje ręce, straciłby dziedzictwo, Swoje życie. Te rzeczy sięgają bardzo głęboko pod te pokuszenia. W czasie sprawdzianu to słowo pojawia się szybko: „Nie samym chlebem żyje człowiek…”, wskazując, że taka była tajemnica wszystkich sprawdzianów, wszelkich zamachów przeciwnika oraz wszystkich doświadczeń, przez które przechodzimy. Właśnie to życie Bóg przeznaczył, aby było istotą uniwersalnego panowania w jedności z Chrystusem.

2. Sprawdzanie Boga

Wtedy wziął go diabeł do miasta świętego i postawił go na szczycie świątyni. I rzekł mu: Jeżeli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisano bowiem (cytował Pismo, próbując wyrwać grunt spod nóg Pana Jezusa): Aniołom swoim przykaże o tobie, abyś nie zranił o kamień nogi swojej Jezus mu rzekł: Napisane jest również: Nie będziesz kusił Pana, Boga swego”.

Pan Jezus cytuje tutaj z Pisma Starego Testamentu i jeśli sięgniesz do tego miejsca, skąd jest cytat, zobaczysz, że odnosi się on do wystawiania Pana na próbę i kuszenia Go, gdy Izrael, będąc poddanym próbie, powiedział: „Czy jest Pan między nami?” To jest istota, centrum, kuszenia Pana Jezusa i sprowadza się do tego: pokuszenie, aby zrobić coś dzięki czemu można sprawdzić czy Pan jest wierny – robienie doświadczeń z Panem.

Aby takie kuszenie było prawdziwe, musi odbyć się na pewnym tle, w innych okolicznościach niż te, które są w zasięgu zwykłej wyobraźni czy czegoś fikcyjnego. W obu przypadkach (Izraela i Chrystusa) tło był bardzo realne. Izraelowi Pan dał zapewnienie oraz znak Swojej obecności. Jeśli chodzi o Jezusa chodziło o poświadczenie głosu, który odezwał się z nieba nad Jordanem, o deklarację: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

Jakże prawdziwe i powszechne jest to dla nas wszystkich, że, choć Pan mógł był dać nam niezliczoną ilość takich potwierdzeń, zapewnień, znaków i dowodów Jego obecności przy nas, choć mogły być chwile, które miały miejsce i można było uważać, że nikt inny, jak tylko Pan mógł je wywołać, wydaje się, że nigdy nie dochodzimy do takiego miejsca, w którym, w sytuacji nadmiernego ucisku, nie znalazłoby się miejsca na pytanie.

Zdaje się, że nigdy nie możemy całkowicie wyjść poza możliwość kwestionowania wierności Pana. Oznacza to, że od czasu do czasu wszystkie dowody Jego obecności, wierności znikają. Wszystko, co obejmuje nasza ludzka świadomość, co nasza dusza pojmuje o nas samych i o tym, co wokół nas, dzięki czemu można utrzymywać pewność siebie, znika i znajdujemy się pozostawieni na pustyni.

Pustynia to suche, bezpłodne, oddzielone miejsce, gdzie śmierć jest zawsze blisko. Gdy przechodzimy przez kolejne przeżycie tego realizmu i powagi pustyni, zawsze jest blisko pokusa, aby kwestionować wierność Boga.

To, co mamy na myśli, mówiąc o pełni Boga to właśnie to, że Bóg jest w nas, że Bóg faktycznie towarzyszy nam. Ach, jakże trudno jest w naszej ludzkiej naturze nieustannie trwać w zwycięstwie i uznać w wierze, że choć drzewo figowe nie kwitnie i nie ma owoców winorośli, brak jest trzody w zagrodzie i nie ma woła w oborze to jednak Pan jest z nami tak samo, jak zawsze. Kuszenie Pana Jezusa (jeśli to w ogóle było kuszenie) musi oznaczać to, że nie było tam, wtedy żadnego dowodu na to, że kiedyś ogłoszono: „To jest mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. Sam, otoczony ciemnością i strasznymi siłami złego! Czy Bóg jest z tobą? Celem tego kuszenia było wypróbowanie tego.

Wiele napisano o tym, co oznaczało kuszenie Pana, lecz ja myślę, że istotą jest to: gdyby tylko Pan mógł zabawić się sugestią sprawdzania Boga w ten sposób, samo zabawianie się taką sugestią byłoby przyjęciem wątpliwości. Zrobić to oznaczałoby: Nie jestem pewien Boga! Lojalność wobec Boga, wierność Bogu, poddanie Bogu oznaczają: nie wolno mi zabawiać się taką myślą! Taka myśl oznaczałaby przyznanie, że nie jestem Go pewien i ani Jego wierności. Jest to powszechne kuszenie i jest ono oparte na błędnym korzystaniu ze Słowa Bożego.

Strzeżcie się Słowa Bożego w rękach diabła, ponieważ tak wiele cennych dzieci Pańskich, co do których nie ma wątpliwości co do ich relacji z Nim, zostało złamanych przez to, że podchodząc do Słowa, pozwolili, aby przeciwnik – choć nie rozpoznany jako przeciwnik – wpływał na nich przy pomocy szczególnego wykorzystania Słowa Bożego, aby ich zniweczyć. Sprawdzianem jest to czy jest to kwestia wiary? Jak na wiarę w Boga wpływa taki kierunek? Jeśli mamy zbawiać się taką myślą, zwrócić ku niej twarz, rozważać ją, dopuszczać do zainteresowania nią, jak to wpłynie na naszą wiarę w Boga? Jak dotknie to mojej wiary w Boga? Czy otworzy to drzwi na kwestionowanie Boga? Jest to sprawdzian wszystkiego, a wiara nigdy nie eksperymentuje z Bogiem, aby sprawdzać czy Bóg jest z nami.

Wiem, że jest jeszcze inny obszar, który prawdopodobnie stara się dotrzeć do naszego umysłu – świat Gedeona. Jest to inna rzeczywistość i nie pasuje tutaj. Gdybyś dziś był w stanie Gedeona, gdybyś został przeniesiony do okresu jego czasu i umieszczony na tej samej pozycji co Gedeon, a następnie został powołany do tego, do czego został powołany Gedeon, mógłbyś całkiem słusznie prosić o wyraźne, namacalne potwierdzenie, że faktycznie taka jest wola Boga wobec ciebie. Jeśli jednak robiłeś coś, aby wykazać, czy Bóg był wierny to zupełnie inna sprawa. Szukać tych zapewnień u Pana, nawet namacalnych, co do odczucia szczególnego powołania, w czasie naszej niedojrzałości czy duchowego dzieciństwa to jedna sprawa, lecz próbować Boga czy jest wierny wobec tych, którym już dał zapewnienie: „Zawsze jestem z wami” to całkowicie coś innego.

Niech ta linia podziału zawsze będzie wyraźnie zaznaczona. Nie wolno dopuścić do eksperymentowania z Bogiem, robienia czegokolwiek, aby wypróbować Boga. Dotyczy to również życia. Bóg nigdy nie przyjmie takiego gruntu i gdyby Sam Jezus przyjął taki kurs prowokowany przez diabła to nieszczęście byłoby nieodwołalne. Ponieważ Adam był sprawdzany na tym samym gruncie, jako pierwszy Adam, więc konsekwencje mogły by być takie same.

Zawsze na widoku jest dziedzictwo. Kim to są ci, którzy posiądą dziedzictwo? To ci, którzy wierzą Bogu, gdy wokół jest pustynia. Jest to pozycja, do której musimy dojść. Znajdziesz się na pustyni. Nie musisz udawać się bardzo daleko, aby znaleźć pustynię. Znajdziesz ją w swoim własnym domu, biznesie, być może osobistym życiu. Możesz ją znaleźć gdzieś na odległej części ziemi, dokąd zaprowadzi cię Pan, gdzie wszystko zostanie ci odebrane, co jest dowodem tego, że Pan jest z tobą, a ty jesteś kuszony, aby coś zrobić, aby udowodnić Boga. Uważaj! Twoje życie zależy od tej chwili, od tego, w jaki sposób zareagujesz w takim czasie.

3. Panowanie przez kompromis

Znowu wziął go diabeł na bardzo wysoką górę i pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz chwałę ich. I rzekł mu: To wszystko dam ci, jeśli upadniesz i złożysz mi pokłon. Wtedy rzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Albowiem napisano: Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu służyć będziesz. Wtedy opuścił go diabeł…

Aby docenić wartość i moc słów Chrystusa, musimy wrócić i przeczytać ten fragment w Księdze Powtórzonego Prawa, z której Pan cytował. Jeśli sięgniesz tam to zobaczysz znaczenie tej odpowiedzi i tego kuszenia (6:13-15): „Będziesz przejęty czcią dla Pana, twojego Boga, i jemu będziesz służył,…Nie pójdziecie za innymi bogami, za bogami ludów…, gdyż pośród ciebie jest Pan, Bóg twój, Bóg zazdrosny…”.

Widzisz teraz scenerię tego kuszenia: Bóg zazdrosny o niepodzielną i całkowitą cześć. Czy to, gdy chodzi o zazdrość, gdy znajduje okazję w uwielbieniu pozbawionym jedności, czy w oddawaniu czci innym bożkom. Mamy tu do czynienia z sądem i zniszczeniem. To kuszenie przez diabła jest głęboko uknutym spiskiem. Straszne jest przyznać, że zachodzi taka możliwość w stosunku do Pana Jezusa, a jednak o to mamy go. „Do panowania stworzyłeś go”, „Wszystko poddałeś pod stopy jego”. To jest koniec, to jest cel. Kuszenie miało za zadanie unicestwić ten koniec i zaoferować go na innym gruncie.

Wygląda na to, że wielu przyjęło ofertę diabła, to jest poszukiwali i zdobyli pewną miarę władzy i wpływów, pozycję, uznanie w tym świecie, doszli do sławy przez kompromis, nie wybierając drogi skrajności dla Boga. Wydaje się, że zapunktowali: wygląda tak, jakby zdobyli. Jeśli to Słowo ma jakiekolwiek znacznie to prawda jest taka, że po pierwsze: wszelki kompromis znajduje się pod sądem Bożym, po drugie: wynik ostateczny jest taki, że stracili dziedzictwo. Sąd nie zawsze przychodzi natychmiast, lecz wcześniej czy później nastąpi. Ach, jakże subtelne jest to kuszenie! Księga mówi: „Nie pójdziecie za innymi bogami… Niechaj więc nie zapłonie przeciwko tobie gniew Pana, Boga twego, by cię nie wytępił z powierzchni ziemi”. Boże uchroń nas przed kompromisem subtelnych mocy diabła, który oferuje nam łatwą drogę do sukcesu w zamian za rezygnację z czegoś z naszej skrajnej postawy dla Boga.

Pamiętajmy o tym, że wszelki ucisk wywołany przez diabła wiąże się w jakiś sposób z domaganiem się przez niego, aby oddawać mu cześć. Cały ten nacisk, intensywność presji ma na celu doprowadzić cię do tego, abyś ustąpił, uznał go, a nawet obawiał się go w złym sensie, a to jest oddawanie mu chwały, ustawianie go jako kogoś ważnego, wysokiego i potężnego, więc on zaczyna blokować nasze widzenie Tego, który ciągle jest wyżej. Naciska, aby cię pognębić, złamać, abyś jemu oddawał cześć. Jest to związane z jego pożądaniem czci. Tak więc to, czego nie może otrzymać (co otrzymuje od tego świata) oferując otwarcie kompromis, usiłuje dostać siłą nacisku i ataku po to, aby nas zgiąć przed sobą. Wszytko to jest związane z żądaniem czci, a ci, którzy najbardziej odmawiają mu tej czci, będą w największości jego wrogami. Inaczej mówiąc: jeśli chcemy mieć Pana jako jedyny, ostateczny i pozbawiony wszelkich kompromisów Obiekt naszego poświęcenia to odkryjemy, że przeciwnik jest najbardziej przeciwko nam.

„Idź precz, szatanie! „

Ostateczne słowa to: „Idź precz, szatanie!…” Tak, lecz nie są one same w sobie, jest to istota wszystkiego. Jaka jest władza czy autorytet nad przeciwnikiem? Widać je w pozycji, którą Pan Jezus zajął w tych trzech kuszeniach. Nie mógłby nigdy wypowiedzieć tych ostatnich słów i odprawić przeciwnika, gdyby w każdym z tych trzech kuszeń, nie zajął pozycji z Bogiem. Władza nad przeciwnikiem nie jest jakąś formą frazeologii, nie chodzi tu o używanie w stosunku do niego ostrego języka, lecz władza nad przeciwnikiem wynika z ugruntowanej duchowej pozycji (poprzez próbę) poddani i skrajnego, nie patrzącego na koszty posłuszeństwa Bogu. Jeśli twoje życie jest zrównoważone, jeśli masz zrównoważoną wizję, jeśli wszystko jest zagrożone, zachowanie ufności do Boga, ufności do Ojca, daje moc nad przeciwnikiem.

Edycja i wydanie Golden Candlestick Trust.

[Głosów:3    Średnia:4/5]

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *