Rozdział 6 – Przedsmak chwały w oddawaniu czci

Rozdział 6 – Przedsmak chwały w oddawaniu czci 

Wtedy odezwał się jeden z młodzieńców i rzekł: Oto widziałem syna Isajego, Betlejemity, znającego się na grze; jest to dzielny rycerz i mąż waleczny, wymowny i urodziwy, a Pan jest z nim” (1 Księgi Samuela 16:18).

Wracam teraz do tematu rozdziału 4, gdy zajmowaliśmy się służbą uwielbienia i oddawania czci. Chciałbym abyście się zwrócili do jednego z Psalmów Dawida, do którego już kilkakrotnie odnosiliśmy się tj. Psalmu 22.

Zauważysz, jak ten Psalm się zaczyna i następnie przechodzi od słów straszliwego ucisku, ciemności cierpienia do wersu 23: „Będę opowiadał imię twoje braciom moim, będę cię chwalił pośród zgromadzenia”. Wiesz, że zostało to dokładnie powtórzone w Liście do Hebrajczyków 2:12.

Psalm 22 zaczyna się od słów: „Przewodnikowi chóru”. Jest to coś, co zostało wręczone liderowi uwielbienia, aby stało się częścią tej wielkiej służby pod jego kierownictwem. Jest to coś, co Dawid dał szefowi muzyków dla ludu Bożego, zarządzenie dla Izraela na wieki. Pamiętacie jak to było długo po tym, gdy królestwo zostało rozdarte i podzielone, lud poszedł w niewolę na 70 lat, a wróciła reszta oraz Nehemiasz, i starali się odbudować zniszczone mury Jerozolimy i odnowić służbę chwały. Szukali Lewitów, ustawili ich w dwóch grupach, aby szli w przeciwnych kierunkach ku sobie i spotkali się śpiewając na chwałę Boga, jak to jest zapisane: „jak wyznaczył Dawid”. Jest to więc zarządzenie dla Izraela na zawsze. Jest to coś, co wyznacza odnowę świadectwa.

Czym jednak jest Psalm 22? Jest to ścieżka do najgłębszej głębi, do najwyższej wysokości, od gorzkiego wołania odrzucenia do miejsca absolutnego zwycięstwa i wprost ku sercu zmartwychwstania rodziny. Jest to właśnie to, co tak zdecydowanie podkreśla autor Listu do Hebrajczyków, gdy cytuje te słowa: „bo zarówno ten, który uświęca, jak i ci, którzy bywają uświęceni, z jednego są wszyscy…” (Hbr 2:11), jedna rodzina „z tego powodu nie wstydzi się nazywać ich braćmi Będę opowiadał imię twoje braciom moim, będę cię chwalił pośród zgromadzenia” (ww. 11/12). Wprost do istoty zmartwychwstania rodziny,  aby brzmiała chwała odnosząca się do Jego potężnego zwycięstwa nad śmiercią, a co streszcza się w tych straszliwych pierwszych słowach: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” Mamy więc tutaj zakończenie, które jest uwielbieniem Jego chwały (Ef 1:6). To jest koniec, koniec dla którego jesteśmy zachowani, do którego jesteśmy prowadzeni.

Wieczna przyszłość

Niemniej, co z teraźniejszością? Z pewnością nie wszystko jest zachowane na te przyszłe, zbliżające się wieki, lecz jest przeznaczone na teraźniejszość w pewnym duchowym doświadczeniu i rzeczywistości. Z pewnością zmartwychwstały Pan będzie śpiewał i śpiewa pośród swych braci, wśród zgromadzenia. Oczywiście, musimy nieco dopasować tą sprawę przyszłości i teraźniejszości. Dobrze nam zrobi spędzenie minuty czy dwóch na tej sprawie, ponieważ wcześniej czy później my wszyscy, młodzi mężczyźni i młode kobiety również, dojdziemy do tego rozeznania, że w chrześcijaństwie wieczna przyszłość dominuje. Czy łapiesz to? Dominująca w chrześcijaństwie jest wieczna przyszłość. Musimy się do tego dostosować. Jest dominująca. Jest ponad wszystkim, jest to coś, co rządzi wszystkim w życiu chrześcijanina – wieczna przyszłość.

Niemniej musimy ustawić te rzeczy właściwie. Był taki okres w naszej historii tego kraju, lecz również poza nim, gdy panowało niezdrowe podejście do tej przyszłości. Wystarczy wziąć do ręki tą Księgę Hymnów i już wiadomo, gdzie jest dominująca wiktoriańska część. Kto spośród nas wyrósł w tej wiktoriańskiej erze pamięta to bardzo dobrze, że te najbardziej lubiane hymny mówiły o pójściu do nieba, o naszych bliskich w niebie i jakoś niemal nic innego nie można było śpiewać czy powiedzieć, co nie prowadziłoby do łoża śmierci! Po naszym ostatnim tchnieniu unosiliśmy się w górę na skrzydłach, siadaliśmy na jakimś mistycznym obłoczku, machając nogami na krawędzi i uderzając w struny harfy. Taka była cała mentalność. Nie chcę być zabawny, lecz takie coś trzymało się bardzo długo. Pojawiło się jako reakcja na wartości reprezentowane przez Purytan lecz było niezdrowe. Wahadło odbiło się i wychyliło całkowicie przeciwną stronę, zatem w naszym czasie ten świat i to życie stało się dla większości ważniejsze niż cokolwiek innego. Wszystko się zmieniło. Przy całym systemie edukacyjnym, wszystkich możliwościach zaopatrzenia, przy tych wszystkich możliwościach podróżowania i tym wszystkim co istnieje w tym świecie właśnie dla młodych ludzi, a czego nie było 50 lat temu, świat stał się czymś znacznie większym. To życie nabrało nowego znaczenia. Wahadło wychyliło się znowu na przeciwną skrajną stronę i młodzi ludzie nie lubią tych myśli, idei i hymnów o pójściu do nieba i wszystkiego tego rodzaju

Musimy się tutaj dostosować. Może to być skrajnie przeciwne do tego, co było, lecz niesie równie ogromne niebezpieczeństwo, jak to, co było. Musimy to potwierdzić, że bez względu na to czy śpiewasz te pieśni, czy nie, czy podobają ci się te pomysły, czy nie, fakt jest taki, że wieczna przyszłość, rządzi wszystkim, a my musimy układać swoje życie w świetle tego. Musimy w tym świetle układać naszą edukację, wszystkie możliwości w świetle wieczności. Nawet nasza reakcja musi stanąć pod rządami tej wiecznej przyszłości, ponieważ przede wszystkim, dziecko Boże to ktoś, kto jest odłączony od tego świata a prawdziwemu dziecku Bożemu chodzącemu z Bogiem, będzie coraz trudniej i trudniej żyć w wygodnej relacji z tym światem. Faktem jest, że będzie okazywać się, że coraz bardziej i bardziej jesteśmy pielgrzymami i obcymi tutaj.

Kształcenie ku wieczności

Po co to wszystko? Ponieważ, jeśli jest prawdą to, że wieczna przyszłość strzeże, dominuje i otacza wszystko dla ludzi Bożych tutaj, na Ziemi, to musimy uznać jedno: jesteśmy w szkole przygotowującej do wieczności i wszystko, cokolwiek jest Pańskiego w naszym życiu jest przygotowywaniem do wieczności.

Musimy do tego dojść. Niektórzy spośród nas, w miarę jak robimy postępy, wiedzą o tym coraz bardziej. Jeśli nie mamy w perspektywie wieczności to tak wiele rzeczy nie mających wyjaśnienia ani usprawiedliwienia tłoczy się wokół naszego życia. Na końcu szkolenie nie jest jeszcze zakończone. W ciągu ostatnich lat naszego czasu nie jesteśmy wysyłani ze szkoły na jakiś lekki wypoczynek czy dłuższą przerwę; w ogóle nie mamy wakacji. Do samego końca jesteśmy utrzymywanie w tej szkole, a gdy zbliżamy się do końca jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, że dopiero zaczynamy się uczyć.

Powiedziałem sobie dzisiaj rano: „Ach, gdybym mógł już zakończyć na obecnym odczuciu tego, jak bardzo dużo jest jeszcze do poznania w Słowie Bożym!” Moglibyśmy przeżyć  tuzin żyć opierając się na tym co ledwo dostrzegamy. Jest tak dlatego, że wielka prawda jest tylko przygotowaniem, szkoleniem i edukacją do synostwa. Jest to droga do czegoś, co usprawiedliwi wszystko a my musimy się tego uchwycić, ponieważ to życie staje się tak ważne. Jest w nas coś takiego, co się trzyma tego życia, tego świata i sądzi, że to jest wszystko. Nasze główne zniechęcenia i cierpienia są spowodowane i chwilowymi rozczarowaniami i tymi rzeczami, które należą do tego świata, a są takie jakbyśmy tego chcieli. Może to być trudne do przyjęcia, lecz czasami wydaje mi się, że Pan jest dobrze przygotowany na dopuszczenie do rozczarowań tymi rzeczami w życiu człowieka o tyle o ile posłużą otrzymaniu w tym życiu tego co wieczne. Tak to wygląda, tak więc tak wielka jest waga tego, do czego jesteśmy powołani. Zostaliśmy powołanie niebiańskim powołanie i tutaj jest miejsce chwały

Radość teraźniejszy owoc Ducha

Co ze sprawą oddawania czci? Mówimy, że końcem jest ta pełnia chwały, cały Wszechświat wypełniony chwałą w kategorii uwielbienia. Taki jest koniec i, jak wierzę, wtedy rzeczywiście nastąpi wypełnienie proroctwa mówiącego: „Pośrodku twego kościoła będę śpiewał Twoja chwałę”. Prawdziwe spełnienie, pełnia tego, będzie wtedy w chwale, gdy Chrystus pośród niezliczonych tłumów będzie śpiewał wśród braci. Jednak, w pewnej mierze, przyszłość przyszła tutaj i te przyszły dzień przyszedł do teraźniejszości przez Ducha Świętego. Pamiętacie, że Duch Święty jest wiecznym Duchem i że Duch Święty miał od początku to wszystko na myśli i ręku, i działa na rzecz doskonałego celu Bożego, wszystko, co robi jest i, że tak powiem, wybieraniem z tej wiecznej pełni i wprowadzaniem do niej. Tak więc, Duch Święty, gdy tylko może, może swobodnie działać w ludzie Bożym i pośrodku ludu Bożego, wprowadzi między nas coś z tej wiecznej chwały. Wprowadzi Chrystusa jako Przewodnika Chóru. On wprowadza teraz Chrystusa na wiele różnych sposobów. Jest to Jego praca – wprowadzić Chrystusa, wprowadzić Go na wiele różnych sposobów, wprowadzić tą ostateczną pełnię chwały Chrystusa w uwielbieniu, śpiewie, teraz. To jest synostwo a ty i ja jesteśmy teraz w „akademii muzycznej” niebios. Mamy się uczyć tej wspaniałej pieśni wieczności.

Oczywiście, wiemy, że jest to prawdą, jeśli tylko spojrzymy na nasze doświadczenia. Gdy pierwszy raz Pan przyszedł do naszych serc, myśleliśmy, że jesteśmy już gotowi na wieczność, że już nic więcej nie trzeba zrobić. Zaczęło się niebo: na co jeszcze czekamy? Tak, Duch Święty dał nam muśnięcie czegoś ostatecznego. Niemniej, od tej pory pokazuje nam stale, że mamy do nauczenia się wiele zasad drogi chwały, synostwa a uczymy się tego w ciężkiej szkole. Tak, Duch Święty będzie śpiewał jako Chrystus w naszych sercach i pośród nas. O tym mówi Nowy Testament tak często jako o radości Pańskiej. „Aby moja radość była w was i abyście mieli moja radość w pełni” (J 15:11). Dziś jest to zdarzenie historyczne, lecz myślę, że w naszych sercach duchowe, gdy tego wspaniałego poranka, gdy pojawił się i powiedział do nich to jest napisane, że oni „nie wierzyli z radości” (Łk 24:410. Jeśli już masz być niedowiarkiem to bądź jednym z takich! Jest to jedyny rodzaj niewierzącego, który jest dopuszczony. „Nie wierzyli z radości”. Rozumiesz, nowa nuta wiecznej przyszłości została zagrana w zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Ta nuta wybrzmiewała i wybrzmiewała zarówno tego dnia jak i przez następnych 40 dni, kiedy byli wypełnieni radością, a gdy Duch Święty przyszedł, znowu słychać brzmienie tej nuty wszędzie. W Jerozolimie panowała wielka radość. Byli rozproszeni i jest napisane, że „było wiele radości w mieście” (Dz 8:8), a dusze nawracały się do Pana. Rzeczywiście jest to prawda: „Owocem Ducha jest… radość” (Ga 5:22), a tak po prostu znaczy to, że jeśli Duch Święty ma wolną drogę to przynosi coś z tej wiecznej przyszłości chwały do naszych serc teraz. Odczuwam, że jest to coś, co ma być odzyskane. Mówię równie zdecydowanie do siebie jak i do ciebie, ponieważ mogę być w równie opłakanym stanie jak każdy. Musimy to odzyskać, to, co wynika ze triumfu Pana, co wspina się z tej głębokiej ciemności Jego opuszczenia za nas. Musimy doprowadzić do odzyskanie tego w naszych sercach.

Jest z tym związana ogromna praktyczna część, ponieważ okazuje się, że mogę zebrać to wokół Nowego Testamentu a w szczególności listy Pawła da się wokół tego zebrać. Gdy Paweł pisał List do Koryntian nie było wielu powodów do radości, nie było też radości w Koryncie, ani w sercu Pawła, a pamiętaj o tym, że był to mąż pełen Ducha Świętego i stan jego serca jest odzwierciedleniem Ducha Świętego w nim. Jeśli Paweł nie był w stanie pisać z radością to dlatego, że Duch Święty w nim był zasmucony. Tak więc znaczy to, że jeśli ta chwała ma przyjść, jeśli ma być zapowiedź i przedsmak wiecznej chwały w uwielbieniu to sprawy nie mogą się tak przedstawiać jak to było w Koryncie. Nigdy nie będzie chwały Ojca tam, gdzie są podziały, nie tylko między towarzystwami, grupami, dwoma a trzema i między samymi dwoma. Nie będzie żadnej pieśni tam, gdzie tak jest. Jeśli rzeczywiście jesteś strzeżony przez Ducha Świętego, jeśli faktycznie możne On działać w tobie, to stracisz swoją pieśń gdy stracisz harmonię z innym dzieckiem Bożym. Podziały, osobiste interesy: „Ja jestem Pawła, a ja Apollosa” (1 Kor 1;12), wprowadź „ja” i ta pieśń odchodzi. Taka jest prawdziwa zasada.

Mógłbym przejść przez ten list dotykając tego i tamtego, nie ma pieśni, nie ma muzyki, nie ma chwały nie ma uwielbienia w nim. Nigdy nie będziesz w stanie począć wiecznej chwały mając ludzi w sekciarskim, podzielonym stanie. Będziesz musiał żyć z innymi chrześcijanami przez całą wieczność, więc zacznij teraz! Jeśli chcesz, aby była wówczas chwała, miej ją teraz. To jest podstawa. Całkiem dobrze wiesz o tym, podobnie jak ja, że jest to prawdziwa zasada. Wyprostuj sprawy, oczyść problemy, niech Syntycha i Eodia będą jednej myśli, a radość natychmiast wróci, przyjdzie pieśń. Zawsze tak jest. Przygnębiające jest nie być w duchu i w sercu z innym dzieckiem Bożym.

Idźmy dalej za Pawłem. Nie zamierzam przejść przez cały ten list, lecz zauważysz, że są tam tacy, w których nie ma pieśni. Dla Galacjan nie ma pieśni. Jest to niemal zgubne, niemal jak marsz żałobny. Dlaczego? Niebieskie rzeczy zostały zburzone do ziemi i zrobiono z nich tradycje i coś prawniczego. Pieśni odchodzi, gdy jest coś takiego. Trzymaj się niebios, z dala od tego legalistycznego gruntu, a odezwie się pieśń. Pomyśl o Filippi. Wydaje się jakby Paweł śpiewał przez cały ten list „Przeto, bracia moi umiłowani i pożądani, radości i korono moja, trwajcie w Panu, umiłowani”. Nie znajduje słów, aby wyrazić ten nadmiar. Pieśń wydobywa się w pełnej harmonii dla Filippi. Dlaczego? Spójrzmy ponownie a zobaczymy.

Musisz mieć jak najbliższe podejście do czegoś w kościele w Filippi i w Liście do Filipian, jak masz do Nowego Testamentu. Duch Święty sprowadza wieczną chwałę w dół do teraźniejszości jeśli tylko się mu na to pozwoli, a to są warunki, prawa synostwa, które jest spełnieniem wszystkiego w chwale. Są takie prawa i mogę cię im tylko przedstawić i coś zasugerować. Chodzi o to, że Duch Święty chce zrobić z nas ludzi radosnych, ludzi spośród wszystkich ludzi na ziemi, którzy dobrze się bawią, wypełnić tym, czym będzie przepełniona wieczność. Tak więc Duchowi Świętemu nie można się opierać, ani go zasmucać, nie można Go sprawdzać ani frustrować. Jeśli tylko może swobodnie działać w nasze serca będą radosne.

Musimy na tym zakończyć. Jest to służba, która przynosi Bogu Jego dziedzictwo. Mówi, że Pan musi mieć to, co postanowił w Swym sercu, a to jest pokazane w psalmie, muzyce i radości Jego ludzi. „O, jak dobrze i miło, Gdy bracia w zgodzie mieszkają! (2) Jest to jak cenny olejek na głowie” (Ps 133: 1-2) i jest to coś tak cennego dla Pana, jeszcze bardziej cennego, niż cokolwiek innego.

< Rozdział 5| Rozdział 7 >

[Głosów: 0   Average: 0/5]

pzaremba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *