Strach

T. Austin-Sparks

a został przez nich przekupiony, abym ja się przeląkł i uczynił tak, a przez to popełnił grzech, i aby oni mieli podstawę do zniesławienia mnie, by mnie zhańbić. Pamiętaj, o Boże mój, o tych uczynkach Tobiasza i Sanballata, a również prorokini Noadii i pozostałych proroków, którzy chcieli mnie zastraszyć” (Neh 6:13-14).

Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze! ” (Rzm 8:15).

Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości” (2Tym 1:7).

W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą; kto się więc boi, nie jest doskonały w miłości” (1J 4:18).

Udziałem zaś bojaźliwych… będzie jezioro płonące ogniem i siarką” (Obj 21:8).

Pan światłością moją i zbawieniem moim: Kogóż bać się będę? Pan ochroną życia mego: Kogóż mam się lękać? . . .Choćby rozbili przeciwko mnie obozy, Nie ulęknie się serce moje, Choćby wojna wybuchła przeciw mnie, Nawet wtedy będę ufał” (Ps 27:1,3).

***

Bojaźń Pana jest początkiem (główną częścią) poznania; głupcy gardzą mądrością i karnością” (Przyp 1:7)

Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami” (Rzm 3:18).

mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej” (2Kor 7:1).

ulegając jedni drugim w bojaźni Chrystusowej” (Ef 5:21).

Przeto, umiłowani moi, jak zawsze, nie tylko w mojej obecności, ale jeszcze bardziej teraz pod moją nieobecność byliście posłuszni; z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie” (Flp 2:12).

A jeśli wzywacie jako Ojca tego, który bez względu na osobę sądzi każdego według uczynków jego, żyjcie w bojaźni przez czas pielgrzymowania waszego” (1Ptr 1:17).

A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią,...” (Dz 2:43).

Ananiasz zaś, słysząc te słowa, upadł i wyzionął ducha. I wielki strach ogarnął wszystkich, którzy to słyszeli. I wielki strach ogarnął cały zbór i wszystkich, którzy to słyszeli” (Dz 5:5,11).

Tymczasem kościół, budując się i żyjąc w bojaźni Pańskiej, cieszył się pokojem po całej Judei, Galilei i Samarii, i wspomagany przez Ducha Świętego, pomnażał się” (Dz 9:31).

I stało się to wiadome wszystkim Żydom jak i Grekom, którzy mieszkali w Efezie, i padł strach na nich wszystkich, a imię Pana Jezusa było wielbione” (Dz 19:17).

Lecz potem ruszyło Dawida sumienie, iż uciął kraj płaszcza Saulowego, I rzekł do swoich wojowników: Broń Boże, abym miał uczynić tę rzecz memu panu, pomazańcowi Pańskiemu, podnosząc swoją rękę na niego, gdyż jest pomazańcem Pańskim” (1Sam 24:6-7).

Te dwa zestawy wersów mówią same za siebie i myślę, że dobrze by było gdybyśmy wszyscy w ciszy przysiedli nad nimi. To, co powiem żadną miarą nie obejmie całości tematu, lecz ufam, że będzie użyteczne, aby Pan poprowadził nas do czegoś, co wykorzysta później do dalszych przemyśleń.

Wśród wielu złych rzeczy, o których mówi nam Słowo Boże są dwie powiązane ze sobą, zwane strachem. Z jednej strony widzimy ogromne zło, jakim jest strach strach, ale z drugiej również jest zło i jest to bardzo wielkie zło – brak strachu. Z powodu jednego i drugiego zła Pan zmagał się ze Swymi ludźmi i, jeśli spojrzysz ponownie, zrozumiesz, że Słowo Boże mówi o tym najmocniej i taki sposób, żeby potępić oba rodzaje zła – zarówno strach i brak strachu.

Całe Słowo Boże jest przesiąknięte zdecydowanym potępieniem strachu. Moglibyśmy poświecić całe godziny na gromadzenie wersów mówiących, niemal nieskończenie nawołujących, do tego, aby się nie bać. „Nie bój się, bądź odważny, bądź silny!” Tak wiele jest przerażającego i stale powtarzającego się gromienia strachu. Z drugiej strony, w jeszcze bardziej poważnych tonach i to częściej w działaniu niż słowach mamy do czynienia ze straszliwym gromieniem braku strachu (bojaźni – przyp. tłum.). Tak więc, zastanówmy się nad tymi dwoma rodzajami zła powiązanymi ze strachem.

Zło strachu

Niewielu z nas trzeba mówić o tym, że najskuteczniejszą i najsilniejszą bronią przeciwko dzieciom Bożym jest strach. On prowadzi, nęka, torturuje, martwi. Tak, przeciwnik przy pomocy strachu sprawia, że nie robi się wielu rzeczy dla Boga. Jak wielu ludzi Pańskich z powodu strachu jest słabych, niepłodnych i sparaliżowanych! Obawiają się, boją. Jak wielu z powodu strachu znajduje się w stanie zawieszenia, nie podejmuje decyzji, jest niezdolnych do podejmowania i precyzowania zdecydowanego działania. Przez cały czas całe tłumy ludu Pańskiego poruszają się ze strachem, z taką uwagą, taką niepewnością, że żyją w stanie duchowej porażki. Jest tak dlatego, że boją się działać, są przerażeni, zlęknieni, cały czas przewidując coś złego. Jak pisze apostoł Jan, strach jest udręką i można się doprowadzić do tego, że człowiek nie jest w stanie opuścić swego domu na pół godziny, bojąc się, że po powrocie okaże się, że stało się coś złego, boi się wybrać się w podróż bez nieustannej troski o te rzeczy. Boisz się. Ten strach to coś strasznego, a przeciwnik ma różne sposoby smagania dzieci Bożym tym kijem; batem strachu.

Słowo Boże bardzo zdecydowanie wypowiada się na ten temat. „Nie dał nam Bóg ducha strachu” i niech raz na zawsze zostanie ten strach zdefiniowany i oddzielony od innego rodzaju strachu, o którym musimy powiedzieć, że jest właściwym rodzajem strachu. Myślę, że brak tego rozróżnienia jest przyczyną ogromnej ilości porażek. Jakoś, w jakiś nieokreślony sposób, zostało nam to gdzieś w głowach zamulone i zamieszane. Strach – tak, lecz przecież równocześnie jest nakaz, aby się bać! – bać Pana. „Bojaźń Pana jest początkiem mądrości”. Musimy bać się, abyśmy nie popełniali błędów, abyśmy nie poszli w złym kierunku, abyśmy nie zasmucali Pana, musimy bać się tego i tamtego.

Wbijmy jednak klin między diabelski strach, a bojaźń Pana! To dwie zupełnie różne rzeczy i raz na zawsze ustalmy to, że ten dokuczający, wiodący strach pochodzi wprost z dna piekła, zrodzony został w piekle, że jest to broń przeciwko dzieciom Bożym ukuta przez samego diabła. Niech to będzie ustalone w twoim sercu na zawsze, że tego rodzaju strach nie pochodzi od Boga. Jest to strach, którego źródłem jest Szatan. Ach, czuję, że jest to tak ważne, aby lud Boży wyrył sobie sprawę strachu. Gdy znajdziesz się w jakimś stanie wywołanym strachem, powiedz: „To nie jest od Boga!” Strach to mistrzowska broń Szatana a ty masz być wolny w Imieniu Pańskim od tego obrzydliwego działania.

Czego on chce? Zawsze dobrze jest zapytać samego siebie, jak wygląda jego działanie w naszym życiu. Bardzo dobrze potrafię rozpoznać skąd pochodzi, jeśli rozpoznaję skutki. Jeśli jestem sparaliżowany, jeśli w moim sercu jest potrzeba całej pewności, przekonania i poczucia bezpieczeństwa, jeśli mój dalszy marsz wymaga niezachwianej stanowczości moich kroków, jeśli utrzymuje mnie to w słabości i paraliżuje tak, że boję się ruszyć to znaczy, że to nie jest od Boga. Bóg chce, aby Jego ludzie szli do przodu z pewnością i przekonaniem, zdecydowanym i stałym krokiem, bez wiecznych paraliżujących wątpliwości w sercach. Jaki jest więc ten skutek? Rozpoznaj to, a będziesz wiedział, skąd pochodzi.

Czego chce Szatan? Powiedz to sam: sparaliżować mnie, zniszczyć mnie, zatrzymać. O tak, lecz to są sprawy drugorzędne! On chce zniesławić Boga, a Bóg jest hańbiony w Swym ludzie. Zawsze tak było i jest, że Szatan jest wpatrzony w dzieło Bożych rąk i tak mierzy swoje uderzenie, aby zhańbić Boga, Bóg zaś, gdy Jego lud żyje w strachu, jest hańbiony. Czym przede wszystkim jest strach? Jest to brak zaufania, brak wiary. Jan mówi, że jest to przeciwieństwem miłości. Nie ma strachu w miłości. Doskonała miłość wyrzuca wszelki strach, a kto się boi, nie jest doskonały w miłości. Strach jest przeciwieństwem miłości, czymże jest miłość, jeśli się jej nie ufa.

Domagamy się tego, aby znakiem deklarowanej miłości było bezwzględne zaufanie. Tylko udawana miłość z rezerwą traktuje kogoś o kim mówi, że go kocha. To tylko zwykłe, puste sentymentalne pretensje mówią: „Kocham cię, lecz nie jestem ciebie pewien”. Ach, nie! Istnieje tylko jeden rodzaj miłości, który jesteśmy w stanie w naszych sercach naprawdę przyjąć i uwierzyć. Mnóstwo ludzi mówi, że mnie kocha, lecz ja wiem, że cały czas mają wielkie problemy ze mną, że są podejrzliwi. Mówię, że taka miłość nie jest zbyt dobra, nie pomaga mi wiele. Utrzymywanie tego cienia między nami nie doprowadzi nas nigdzie. Wprowadźmy to jednak do Boskiej rzeczywistości. Czy coś takiego może być tolerowane w odniesieniu do Boga? Kocham Boga, lecz nie ufam mu, nie jestem Go pewien. Boję się jutro wyjść na zewnątrz, żeby coś nie poszło źle, żeby mnie Pan nie zawiódł. Widzisz, to jest bardzo praktyczne. Doskonała miłość usuwa wszelki strach. To właśnie przy pomocy tego strachu i bojaźliwości Szatan stara się zniesławić Boga w nas, utrzymując nas w stanie niepewności co do Niego, stanie ograniczonego przekonania i zaufania. Strach jest przeciwieństwem zaufania. Jeśli ufamy, nie boimy się. Jest to całkiem proste: „Zaufam i nie będą się lękał” (Iz 12:2). Te dwie rzeczy – zaufanie i strach – nie mogą żyć ze sobą razem. „Pan światłością moją i zbawieniem moim: Kogóż bać się będę? Pan ochroną życia mego: Kogóż mam się lękać?” (Ps 27:1). Ach, jakie korzyści odnosi przeciwnik przeciw Panu zdobywane dzięki strachowi!

Lecz, tak, oczywiście, jest to bardzo realne i choć Słowo Boże może nie używać tego zwrotu, mamy liczne powodu po temu, aby wierzyć, że pośród tłumów złych duchów, jest też duch strachu. Bardzo często jest to coś z zewnątrz nas, przychodzi na nas. Jest to coś, co zdarza nam się czasami – nagle okazuje się, że się boimy. Przeciwnik chce doprowadzić nas do strachu, a jego duchy strachu po to są nasyłane. Musimy zająć bardzo zdecydowaną i silną postawę w duchu przed Panem, aby sprzeciwiać się diabłu, działającemu w ten sposób. Gdy mówimy „diabeł”, mamy na myśli również całe jego kohorty, jakkolwiek może to przyjść – mamy się sprzeciwić strachowi. Jest to postanowienie: „Panu zaufam, nie będę się lękał, ponieważ Pan…”

To tyle miałbym do powiedzenia w tej chwili na temat zła życia w strachu. Chcę, abyście wzięli to słowo i zachowali je w swoich sercach, abyście rozmyślali nad nim, ponieważ jestem przekonany, że przeciwnik bardzo naciska na tym froncie. Czy zwróciłeś uwagę na słowa Nehemiasza? Ach, to było bardzo ważne! Nehemiasz powiedział coś więcej niż wiedział, że mówi a jestem tego całkiem pewien! Powiedział coś, co obejmuje znaczną część Nowego Testamentu: „a został przez nich przekupiony, abym ja się przeląkł i uczynił tak, a przez to popełnił grzech”. Tak, lecz to tylko połowa, a co dalej? „aby oni mieli podstawę do zniesławienia mnie, by mnie zhańbić”. To, czego przeciwnik chce cały czas to przede wszystkim przestraszyć, spowodować, że podejmiemy jakieś działania, zrobimy coś wynikającego ze strachu, aby potem chodzić wokół nas i oskarżać nas przed Bogiem. Jakże to okrutne, subtelne i złe! Lecz on nie ponosi żadnych tego konsekwencji. On chce rzucać na świętych oskarżenia i jeśli tylko może doprowadzić ich do działanie ze strachu, bądź zaniechali działania to już udało mu się i nie trzeba będzie długo czekać na to, aż wróci i na tym samym gruncie będzie oskarżał, potępiał i uciskał.

Zło braku strachu

Teraz przejdziemy do drugiej strony – zło braku strachu. Jest to jednak innego rodzaju strach, jest to bojaźń Pana, chodzenie w bojaźni Pańskiej, doskonalenie świętości w bojaźni Pańskiej, poddawanie się sobie nawzajem w bojaźni Pańskiej. „Wielki strach ogarnął cały zbór” – z jakim skutkiem? Nastąpiła utrata serca, bali się, byli sparaliżowani? Nie – Imię Pana Jezusa było wielbione, a kościół pomnażał się. Ach, to musi być jakiś inny rodzaj strachu, który działa w dokładnie przeciwny sposób niż ten, o którym mówiliśmy.

Czym jest ten strach? Jest to strach poświęcenia się dla Pana. Jest to strach, który przede wszystkim ma już ustalone wszelkie kwestie związane z relacją z Panem, całą sprawę akceptacji przez Pana, kwestia grzechu jest usunięta z drogi przez sprawiedliwość, która jest z wiary.

Bojaźń Pańska oznacza uznanie Jego chwały, uznanie Jego wielkości, uznanie Jego świętości, Jego majestatu, a pokorne poddanie się Jemu w bojaźni w żaden sposób nie będzie działać przeciwko Niemu i Jego czci. Jest to strach innego rodzaju, strach poświęcenia się dla Pana, a główną cechą charakterystyczną tego strachu jest pokora/łagodność. To właśnie tutaj znajdujemy w Słowie Bożym grzech braku bojaźni Pańskiej.

Gdy przejrzysz Słowo i znajdziesz wszystkie przypadki, gdzie Bóg sprowadza sąd spowodowanym brakiem tej bojaźni, okaże się, że te przypadki reprezentują coś wspólnego. W IV Księdze Mojżeszowej (Liczb) w 16 rozdziale widzimy Dotana i Abirama oraz ich ekipę. Co takiego robią? Mówią do Mojżesza, najbardziej pokornego z ludzi, namaszczonego sługi Bożego: „Za dużo wziąłeś dla siebie. Nie jesteś jedynym przez którego mówi Pan. Tak samo jesteśmy dziećmi Boga jak i ty!” tak mówią i nie boją się położyć swoją rękę na tym, co namaszczone. To nie Mojżesz tutaj się liczy, lecz namaszczenie. Liczy się namaszczenie Boże a oni winni byli grzechu duchowej pychy – braku pokory. Pan pojawił się ze straszliwym sądem, pokazując po wszystkie czasy to, że gdy Pan kogoś lub coś namaszcza to owo namaszczenie nie powołuje do bytu jakiegoś szczególnego urzędu dla tej osoby, ani nie robi z niego funkcjonariusza. Tym namaszczeniem jest Pan, Sam Pan. Pan w tym jest, Sam Pan jest w tym, Pan jest tam, a gdy dotykasz tego, dotykasz Pana; gdy ty dotykasz tego słowem, dotykasz Pana, gdy dotykasz uczynkiem – dotykasz Pana. „Nikomu nie dozwolił ich krzywdzić, z powodu nich karał nawet królów: Nie tykajcie pomazańców moich I nie czyńcie nic złego prorokom moim!” (Ps 105:14-15).

Jeśli ty czy ja mamy choćby najmniejszy powód, aby przypuszczać, że Pan gdzieś jest, bądź jest z kimkolwiek, czymkolwiek i próbujemy tego dotykać to jeśli nie jest to czynione w bojaźni Pańskiej, robimy to na własne ryzyko. To straszliwy hamulec. Czytamy o tym nieco w 1 Księgi Samuela. Tak, Dawid był namaszczonym i wybranym przez Boga człowiekiem, lecz Saul również był namaszczony i nadal żył. Saul jeszcze nie został ostatecznie odsunięty, choć taka była perspektywa. Dawid miał możliwość odciąć fragment szaty Saula, a Pismo mówi: „Dawida ruszyło sumienie”. Serce Dawida poruszyło go. Żyjemy w czasach nowotestamentowych, zamieszkuje w nas Duch Święty, możemy powiedzieć: „Pan zgromił mnie, uderzył moje serce, w mojego ducha”.

Nieustannie pojawia się to samo i dokładnie tak samo dzieje się w przypadku sprowadzania arki. Z jakiego powodu Uzza zginął przed Panem? Był to brak właściwej bojaźni Pańskiej, była to pycha. Wyciągnął rękę, aby dotknąć świętego. To jest straszliwe. Zło braku bojaźni, rozumiesz. Bierze się ono z tego, że brak jest wystarczającej świadomości, jak bardzo jest święte to, co jest z Boga.

Ten strach jest jednak świętym strachem. Niech nikt nawet przez chwilę nie myśli, że bojaźń Pańska jest śmiercią, związaniem, czymś bezużytecznym czy w jakiś sposób uciska. Nic z tych rzeczy. Gdziekolwiek znajdziesz bojaźń Pańską, tam też znajdziesz radość, miłość, pokój i wolność. Ludzie nie boją się Pana, lecz dbają o to, aby Go nie zasmucać. Nie wykorzystują swobodnie Pana. Nie uważają, że duchowa wolność to przyzwolenie na robienie co się komu podoba. Trzymają się w ryzach, nie traktują lekko wszystkich święty rzeczy, nazywając to wolnością. Nie, jest w nich święta bojaźń, która powstrzymuje i dzięki temu powstrzymywaniu, święte rzeczy są utrzymywane w świętości, zachowywana jest czystość a to otwiera prostą drogę Panu. Prawdziwa bojaźń Pańska nie ma nic wspólnego z przerażeniem. Jest ona czymś bardzo błogosławionym i drogocennym.

Zwróć teraz uwagę na to, że te fragmenty z Nowego Testamentu pokazują nam, że właśnie w czasach, gdy pojawiała się tego rodzaju bojaźń w szczególny sposób, wiązało się to z chwałą Bożą. Kiedy wejrzysz w Księgę Dziejów Apostolskich, zaczniesz dostrzegać to, co się dzieje, a wchodząc do rzeczywistości „dziania się”, jak mówimy, sposób przejawiania się boskiej mocy staje się dla ciebie groźny. Tak stało się w przypadku Ananiasza i Safiry. Działy się różne rzeczy. Jakie to groźne dla ciała, gdy Pan coś robi, i ciało tak po prostu wchodzi w to i zaczyna bawić się w tym, co Bóg robi, chce wykorzystać sytuację dla podniesienia własnej wartości, ponieważ wtedy właśnie Pan musi wkroczyć i ratować sytuację. Co takiego zrobił? Tak, przywrócił zdrową bojaźń, strach, który utrzymywać miał czystość tych rzeczy i „wielki strach ogarnął cały zbór”. A to wszystko po to, aby utrzymać czystość tego, co się dzieje. Nie zatrzymało to Pana, nie znaczyło, że sprawy trzeba znowu zamknąć. Nie, te zdarzenia służyły utrzymaniu czystości wydarzeń, więc powtarzało się to co jakiś czas. „ wielki strach ogarnął cały zbór,… a Imię Pana było uwielbiane, a kościół pomnażał się”.

Chciałbym powiedzieć, że ten właściwy rodzaj strachu, bojaźń Pańska, bardzo wyraźnie daje Panu możliwość robić to, czego chce. „Ja patrzę na tego…” – ach, jakie mnóstwo znaczeń wiąże się z tym zwrotem. Nie chodzi tu o to, że Pan spogląda na nas, patrzy w naszą stronę, w naszym kierunku. Gdy Pan zwraca na nas Swoją uwagę to tak, jakby słońce wejrzało z wszelkim dobrem ciepłych promieni, światła i energii. „Lecz Ja patrzę na tego, który jest pokorny i przygnębiony na duchu i który z drżeniem odnosi się do mojego słowa” (Iz 66:2). Czy chcesz, bo ja tak, duchowego wzrostu w zrozumieniu, poznaniu, objawieniu? Czy chcemy wzrastać duchowo w sile od Pana? Czy chcemy pełni? Pozwólcie mi powiedzieć, że stanie się to udziałem człowieka, który jest w oczach Pana pokorny, słaby i łagodny (pokorny – przyp. tłum.), który z drżeniem odnosi się do Jego słowa i który nie udaje.

Prośmy Pana, aby była w nas prawdziwa, święta bojaźń, która jest miłością, a nie strach, który jest przeciwieństwem miłości, lecz prawdziwy święty strach, który jest miłością. Jeśli ta cnota jest w nas, co po prostu oznacza, że czcimy Go, uznajemy, ufamy Mu, mamy w Nim pełne przekonanie, stajemy się bardzo powściągliwi zarówno w słowie krytycyzmu czy osądu, w jakikolwiek inny sposób, aby nie kłaść ręki na tym, co jest święte dla Pana, nawet na dziecko Boże, a wtedy Pan będzie mógł iść do przodu i prowadzić nas ku Jego pełni. Jeśli jest to dziecko Boże to Pan jest w nim i musimy być bardzo ostrożni. Takie jest właśnie znaczenie tego i jest to sprawa błogosławieństwa Pańskiego, które daje bogactwo, jest to sprawa światła Jego zadowolenia i jest to bardzo praktyczne. To, co dzieje się w naszym życiu, może być konsekwencją naszej postawy wobec innego dziecka Bożego. Cała pełnia Chrystusa może być powstrzymywana i odraczana dla nas z powodu krzywdzących rzeczy, które wypowiadamy o tym, co jest cenne dla Boga; jeśli krytykujemy osądzamy i myślimy, że właśnie my możemy to udoskonalić, to Pan może trzymać się (od nas) z daleka.

Prośmy Pana, aby dał do naszych serc Jego strach, a z drugiej strony, aby starał się wykorzenić z nas zło, którego jest tak wiele i tak hańbi Go. Zwyczajnie przynoszę ci to i nalegam, abyś rozmyślał o tym z modlitwą. Pytaj o to Pana. Nie zapominaj o tym, że przeciwnik pędzi niosąc strach, lecz pamiętaj, że życie w wolności od wrogiego rodzaju strachu nie powoduje, że stajemy się pożeraczami ognia, którzy o nic nie dbają i depczą wszystko co święte pod nogami, ponieważ tak bardzo są odważni. Nie, istnieje dobra i zła odwaga, właściwy i zły strach. Panie, ucz nas tego, co to znaczy!

Edycja Golden Candlestick Trust

[Głosów:1    Średnia:5/5]

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *