Rozdział 4 – To, co ukryte

„...przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej” (Ef 1:5).

widzimy raczej tego, który na krótko uczyniony został mniejszym od aniołów, Jezusa, ukoronowanego chwałą i dostojeństwem za cierpienia śmierci, aby z łaski Bożej zakosztował śmierci za każdego. (10) Przystało bowiem, aby Ten, dla którego i przez którego istnieje wszystko, który przywiódł do chwały wielu synów, sprawcę ich zbawienia uczynił doskonałym przez cierpienia” (Hbr 2:9-10).

Te fragmenty Pisma, wraz z innymi, mają być oknami, a zadaniem okna jest dać ci widok i wpuszczać światło. Przyprowadzeni do okien zazwyczaj nie komentujemy samych okien, nie mówimy: „Bardzo miłe okna, śliczne okna, artystyczne okna!” czy „To są bardzo piękne okna”. Wyglądamy przez nie, są tutaj właśnie po to. Wielu ludzi zajmuje się literami Biblii, samymi oknami i tracą widok. Biblia nie po to jest dana, aby zajmować nas sobą, lecz jest dana jako wspaniały środek patrzenia poza nią. Wersy, które właśnie przeczytaliśmy są tego próbkami czy modelami. Są oknami niebios, przez które można oglądać największą panoramę jaką może w ogóle pojąć. Wolą Pana jest, abyśmy złapali choć mignięcie tego cudownego widoku, do którego jesteśmy wprowadzani przez przeczytane słowa.

Pełny Boży cel

Widok, który nam przedstawiają prezentuje nie mniej niż oryginalny, naczelny, ostateczny, obejmujący wszystko cel Boży dla tego Wszechświata. Jest to Boży cel dla Wszechświata, który można dostrzec poprzez te fragmenty Pisma – Wszechświat wypełniony Jego chwała i jako taki, Wszechświat jako Jego własne dziedzictwo: ten, który jest dla Boga przede wszystkim przyjemnością i satysfakcją. To jednak nie koniec na tym. Jak zauważasz wprowadza ludzi, którzy są nazwani synami. „Przywodząc do wielu synów do chwały”. Są to pierwociny tego wielkiego celu Wszechświata wypełnionego chwałą Bożą. O ile taki Wszechświat jest Bożym dziedzictwem, ci, którzy zostali nazwani synami są Jego dziedzictwem w i poprzez Jego Syna, który odkupił ten Wszechświat dla Boga. „Dziedzicami Bożymi” (Rzym 8:17), dziedzicami Bożymi, które mają stać się Jego dziedzictwem „współdziedzicami z Chrystusem” z Jego Synem.

Płodzenie synów
Obecnie dziełem Boga związanym z tym pełnym celem jest najpierw doprowadzenie  tych ludzi do istnienia przez narodzenie, płodzenie tych dzieci. Każdy narodzony z Boga jest potencjalnym dziedzicem Boga. Narodzenie z Boga nie jest początkiem i końcem wszystkiego, nie jest też czymś samo w sobie; jest to skierowanie w stronę fantastycznego dziedzictwa. Niemniej, tutaj się to zaczyna, nie ma nadziei na to dziedzictwo bez narodzenia z Boga, narodzenia na nowo, narodzenia z góry.

Szkolenie w synostwie
Następną rzeczą, którą Bóg czyni w obecnym czasie jest szkolenie tych narodzonych na nowo w synostwie. Cały życiowy kurs dziecka Bożego ma na celu wyszkolenie w synostwie. Inaczej mówiąc: szkolenie jak dać Bogu Jego własne dziedzictwo, jak doprowadzić do chwały Bożej. Zrozumcie, drodzy przyjaciele, że  bardzo ważne jest pojąć to. Pozwólcie, że powtórzę: cały kurs i przebieg pracy dziecka Bożego ma na celu to, aby było ono kierowane wyłącznie na jedno: przynieść Bogu chwałę. Apostoł Paweł zdawał sobie z tego sprawę tak silnie, wyraźnie i w pełni. Raz ujął to w jednej frazie, gdy powiedział: „uwielbiony będzie Chrystus w ciele moim, czy to przez życie, czy przez śmierć” (Flp 1:20). Obejmowało to całe jego życie i, jeśli jesteśmy dziećmi Boga, właśnie to Bóg robi w nas – traktując nas jak synów, szkoląc nas do synostwa, co innymi słowy jest szkoleniem nas do chwały, sprowadzaniem chwały dla Niego, aby Bóg mógł mieć w nas swoje dziedzictwo.

Przygotowanie do dnia nadchodzącego wieku
Trzecią rzeczą, którą Pan robi w tym, tymi sposobami i według tego planu jest przygotowanie towarzystwa, rodziny, ciała na wspaniały zbliżający się dzień końca wieków. Wyraz zastosowany przez apostoła, „adopcja”, odnosi się do dzieci Bożych, a nie do tych, którzy są poza rodziną. Odnosi się on do dnia, gdy Bóg zaadoptuje Swoje własne dzieci. Prawdziwym sensem tego wyrazu jest nadchodząca era tych dzieci.

Nie słyszymy wiele o tym w naszych czasach, lecz był taki czas, gdy nadejście wieku w rodzinie było wielkim wydarzeniem, szczególnie w rodzinach, które nazywano arystokratycznymi. Oto pierworodny syn, który był przez te wszystkie lata jako dziecko pod troską, dyscypliną i szkoleniem ojca doszedł teraz do pełnoletności,  i było to wielkie wydarzenie. Przede wszystkim ojciec i syn o poranku tych dwudziestych pierwszych urodzin spędzali bardzo uroczysty wspólny czas w pokoju ojca. Wzywał swego syna i rozmawiali razem w duchu cudownej nowej przyjaźni. Ojciec omawiał te wszystkie minione lata i to wszystko, co miał na sercu, wyjaśniał dlaczego czasami wydawało się, że był twardy, surowy, trudny, wyjaśniał, do czego zmierzał całym tym traktowaniem i tęsknotą do syna. Wykładał to wszystko przed nimi i mówił: „Mój chłopcze, to jest ten dzień, gdy ty wchodzisz w to wszystko; przejmij to, szanuj i spełnij. Od dziś do ciebie należy spełnienie moich nadziei i oczekiwań, odpowiedzi na moje działania z tobą. Z drugiej strony, syn, w duchu miłości i zrozumienia, mógł odpowiedzieć i powiedzieć: „Tak, zrobię to z Bożą pomocą. Nie zawiodę cię, nie przyniosę wstydu twojemu imieniu. Zrobię wszystko co możliwe, aby przynieść ci cześć i chwałę, które ci się należą”.

Oprócz tego działy się jeszcze inne ważne rzeczy. Cały dom był ożywiony, na dole, w kuchni, trwały ogromne przygotowania. Wszyscy służący i wszyscy goście działali na rzecz tego wspaniałego dnia, który obecnie, zanim się skończy, będzie wielkim świętowaniem, wielu zgromadzonych razem przy śpiewie i radości. Oto syn, ten wysoko uhonorowany obywatel doszedł do wieku dojrzałego.

Jest to bardzo słabe odbicie tego, co widać przez te okna. Wspaniały dzień, gdy synowie Boży objawią się (Rzym 8:21) i dalej, wielki dzień dojścia do wieku dojrzałego, gdy wszystkie działania Boga, jego dyscyplina i to, o co się starał i pragnął doszło do spełnienia, a On wchodzi do swego dziedzictwa tego wszystkiego. Jest to dzień chwały, Bóg przygotowuje do niego, wprowadzając wielu synów do chwały. Właśnie to teraz robi.

Jednak ten czas, który znajduje się pomiędzy tymi dwoma jest sprawą, która nas angażuje – szkolenie w synostwie, szkolenie we wspaniałej działalności przynoszenia chwały Bogu.

Chwała poprzez synostwo
Wracamy teraz do Dawida, którym tyle wcześniej zajmowaliśmy się, jako wielkim reprezentantem tej właśnie sprawy. Pamiętaj o tym, że widzieliśmy, że ta sprawa, kulminacja i potwierdzenie całego życia Dawida miało miejsce w Salomonie jego synu. Nadszedł taki dzień, gdy wszystko zostało przekazane przez Dawida Salomonowi. Salomon odziedziczył wszystko, co jego ojciec przygotowywał przez wiele lat. Synostwo przejęło to wszystko i panowanie Salomona było najwspanialszą rzeczą całego Starego Testamentu, ilustrując dokładnie tą zasadę, że chwała przychodzi przez synostwo, po wielkich przygotowaniach, wewnętrznej pracy i duchowej historii. Wskazaliśmy na to, jak ogromnie dużo miejsca Bóg daje Dawidowi nawet w Starym Testamencie. Poza cytatami w pism Dawida, psalmów, jego imię jest wymienione co najmniej 47 razy, jest również ostatnią osobą wymienioną w Biblii. Właśnie tutaj na końcu 22 rozdziału Księgi Objawienia, tuż przed zakończeniem Biblii, wymienione jest imię Dawida, a pojawia się tutaj w bardzo cudowny sposób. Jezus, wielki Syn, mówi: „Ja jestem korzeniem i nasieniem Dawida’, dając Mu w ten sposób niesamowicie uhonorowane miejsce, wynosząc go do samego końca. Nie zatrzymując się nad tym wszystkim co w Nowym Testamencie powiedziano o Dawidzie, nad tytułami danymi mu (patriarcha, prorok, król, psalmista), spojrzymy ponownie, dlaczego Bóg poświęcił Dawidowi tyle miejsca, dlaczego tak bardzo jest utrzymywany w zasięgu wzroku z taka czcią. Odpowiedź jest po prostu taka: ponieważ tak bardzo stanął w szeregu z odwieczną Bożą myślą, to jest, tak bardzo popadł w Boży zamiar odebrania chwały, przeniesienia chwały Bogu jako prawnie należne Bogu dziedzictwo. To charakteryzuje Dawida.

Natura prawdziwego błogosławieństwa
Połóżmy szczególny nacisk na pewną niewzruszoną prawdę. Zapiszmy ją w naszych sercach głęboko i wyraźnie, że nasza chwała i błogosławieństwo przychodzą jako odzew na serce całkowicie nastawione na Boga, serce, które jest w pełni nastawione na to, aby Bóg odbierał chwałę. W ten sposób przychodzi nasze błogosławieństwo.

Dawid uczynił wiele z tego i to nie dlatego, że sam Dawid był taką wspaniałą osobą, lecz dlatego, że Bóg zajmował tak wiele miejsca w sercu i życiu Dawida. Jedno o co w tym wszystkim Dawid starał się to było przyniesienie Bogu chwały. W każdy możliwy sposób chciał, aby wszystko kręciło się wokół Boga. Powtórzę to znowu: jeśli szukamy błogosławieństwa, jeśli szukamy chwały, jeśli chcemy być używani przez Pana, jeśli szukamy sposobu na służenie Bogu, niech to jedno będzie jasno zrozumiałe, że przychodzi, i przyjdzie, to jedynie gdy zapomnimy o sobie i naszej pracy, a pozwolimy aby wszystko było dla Boga. Przyjdzie w taki sposób. Dawid mówi swoim życie w sposób najbardziej wyraźny i Biblia, a szczególnie Nowy Testament, po prostu wykrzykują to. Jeśli jesteś całkowicie dla Boga, Bóg będzie całkowicie dla ciebie. Uważaj jednak, co masz na myśli mówiąc o całkowitym oddaniu Bogu, ponieważ będziesz sprawdzany w tym do końca.

Co masz na myśli z tym błogosławieństwem, chwałą? Gdy myślisz o byciu błogosławionym, że twoje życie powinno być w błogosławieństwie Bożym, gdy myślisz o chwale, co masz na myśli? Musimy przejrzeć nasze serca w tej sprawie, musimy sobie samym rzucić wyzwanie. Czy mam wam mówić, jak sądzę co powinno to znaczyć dla nas, a co rzeczywiście znaczy w prawdzie?

Błogosławieństwo i chwała są proporcjonalne do błogosławieństwa, które przychodzi przez nas do innych, a nie według miary błogosławieństwa, które przychodzi do nas.

Zrozumiałeś? Zilustrujmy to, spójrzmy na Pawła. Jak sądzisz, czym jest prawdziwa pieczęć Boga na tym mężu, realnym błogosławieństwem Bożym nad Pawłem, prawdziwą chwałą Pawła? Czy nie chodzi o to, że przez te wszystkie stulecia strumień błogosławieństwa wzrastał i pogłębiał się dla tłumów innych? Czy nie jest to największe błogosławieństwo, jakie może być czyimś udziałem? Stale wzrastające błogosławieństwo; kiedy ciebie już nie ma, ono idzie dalej a inni dochodzą do coraz większego poznania Pana. Czy nie sądzisz, że to jest chwała? Czy nie uważasz, że to jest błogosławieństwem? Nie jest tak tylko w przypadku Pawła, dotyczy to również Jana, ponieważ taka jest natura błogosławieństwa.

Czego chcesz? Czy chcesz być czymś z siebie? Chcesz mieć wpływ, władzę i uznanie i osobistą chwałę? Nie o to tu chodzi. Jeśli po wszystkim, na końcu jest wielu, którzy mogą z naszego powodu wielbić Boga, to jest rzeczywiście chwała i błogosławieństwo. Nie będzie to doskonale jasne: nie chodzi o myślenie o nas, to coś, co powoduje, że myśli się o Panu, a skoro tak to liczne twarze wznoszą się do Pana z wdzięczności za rzekę, która płynie ku nich przez nas.

Sześć cech Bożego dziedzictwa
Teraz rozumiesz, że prowadzi nas to do Dawida w szczególny sposób. Ach, jakże wiele zawdzięczamy Dawidowi! Zwróćmy się do Starego Testamentu, ponieważ musimy znaleźć jakiś centralny punkt tego wszystkiego. To wszystko jest gdzieś poza nami, a my po prostu brniemy z trudem przez potężne morze, więc musimy znaleźć jakiś grunt. Zwróćmy się do 16 rozdziału 1 Księgi Samuela. Jak widzicie zdarzenia tego rozdziału, w którym po raz pierwszy widzimy Dawida, dzieją się w czasie, gdy Pan odstąpił od króla Saula a posiadł go zły duch. Stało się to z powodu jego nieposłuszeństwa i dlatego był urabiany przez ten świat złych duchów. Torturowany i dręczony przez złego ducha, w ucisku i męce woła o pomoc i dochodzi do wniosku, że gdyby znalazł się ktoś, kto byłby muzycznym geniuszem, muzyka mogłaby łagodzić go i dać wytchnienie torturowanemu umysłowi i duszy. Kiedy to pytanie zawisa w powietrzu, odzywa się młody człowiek:

Wtedy odezwał się jeden z młodzieńców i rzekł: Oto widziałem syna Isajego, Betlejemity, znającego się na grze; jest to dzielny rycerz i mąż waleczny, wymowny i urodziwy, a Pan jest z nim” (w. 18).
Oto narada dla ciebie! Wygląda to na coś bardzo przypadkowego, lecz nie jest tak przypadkowe jak się wydaje to, że ten młody człowiek stoi tam obok i słyszy żądanie króla, aby sprowadzić muzyka, i do tego jeszcze zna kogoś, kto się nadaje. Jeśli pamiętacie jak długo po tych wydarzeniach księga została napisana i o tym, że prawdopodobnie nie została napisana przez nikogo, kto było tam obecny, to, choć nazwana została Księgą Samuela jest całkiem jasne, że Samuel tego wszystkiego nie napisał, lecz że to Duch Boży, strzegący i sprawujący kontrolę nad spisywaniem Pisma powinien zostać umieszczony w tym 18 wierszu. Ponieważ te kilka zdań ogarnia sześć z najwspanialszy cech synostwa, sześć wielkich cech Bożego dziedzictwa, sześć z tych rzeczy, które charakteryzują całe życie Dawida, którego skutkiem była tak wielka chwała Boża. Jeśli Pan nam pomoże, powinniśmy przejść przez tych sześć cech. Jeśli chcecie powiedzieć, że jest ich pięć, a ostatnia to obejmująca tamte pięć, nie ma to znaczenia. Oto jesteśmy.

Duch uwielbienia rozwinięty w ukryciu
Zaczynamy. Co jest pierwsze? „Znający się na grze” *). Wprowadza nas to do całego muzycznego życia Dawida, życia w uwielbieniu. Jest to wstęp do wszystkiego z czym mamy do czynienia w Psalmach i poprzez Psalmy przez te wszystkie liczne stulecia. Psalmy Dawida stały się księgą pieśni hebrajczyków, księgą uwielbienia dla całego Izraela. „Psalm” to po prost wiersz napisany pod muzykę. Hebrajski tytuł tej księgi nosił nazwę: „Księgą chwał” i tutaj zaczynamy.

*) „dobrze gra” – B.T. „gra pięknie” B.W-P

Chwała. Pierwszą wzmianką jest to, że Dawid był muzykiem; sprawnym muzykiem. Gdzie się tego nauczył, gdzie ćwiczył, gdzie rozwinął tą szczególną cechę? W samotności. Aż do tej chwili Dawid pozostaje nieznany. Większość swego czasu spędzał daleko na betlejemskich polach troszcząc się o owce i baranki. Tam, w samotności, w tajemnicy, ukrytym życiem rozwinął ducha chwały, ducha uwielbienia, ducha muzyki. W samotnych ćwiczeniach znalazł to, co doprowadziło go do życiowej służby do miejsca publicznego.

Skąd ten młody człowiek wiedział o nim. Najwyraźniej usłyszał przypadkiem. Dawid nie był wówczas publicznie znanym muzykiem. Nie był publicznie znany, ponieważ nie byłoby trzeba w taki sposób szukać muzyka. Niemniej, ktoś znał tajemnicę Dawida, wiedział co się w jego życiu działo, gdy był poza ludzkim wzrokiem i to właśnie tam miał miejsce początek i rozwój tej wspaniałej rzeczy dla Boga. Jeśli wydaje ci się, że jest to robienie z igły widły (dosł.: jest „coś z niczego”) czy też wciskanie czegoś na siłę, pamiętaj o tym, jak fundamentalne znaczenie miała ukryta historia Dawida na jego życiowe dzieło. Zajmiemy się tym później. Co się działo wtedy, gdy na betlejemskich polach wydobywał fontannę swego późniejszego życia, ponieważ to dzięki bitwie z Goliatem Dawid znalazł swoje miejsce w Izraelu, a przed tą bitwą mówił o tym, co się działa w tajemnicy w Betlejemie, gdy lew i niedźwiedź zabierali baranka z jego trzody.

Uwielbienie jest kluczem do służby
Czego mamy się nauczyć? Zacząć należy od tego, że nie ma potrzeby, abyśmy się sami popychali do przodu, nie trzeba też, aby inni nas popychali. Jeśli to coś jest w nas, ćwiczymy to coś, dla Bożej przyjemności, Bożej satysfakcji, Bożej chwały, w naszej ukrytej historii z Bogiem, z dala od publicznego oka, z dala od wszystkiego, cokolwiek pobudza nas dzięki aplauzowi to na pewno wypłynie. Bóg tego dopilnuje. Nie martw się o swoje życiowe dzieło. Nie martw się o to, aby dostać się na jakieś miejsce w służbie Bożej, nie troszcz się o to, kiedy będziesz używany przez Pana. Jeśli jest jakaś tajemnica między tobą i Panem, coś w ukrytej części twojego życia, samo się pokaże; samo znajdzie sposobność. Pamiętaj o tym.

Martwisz się tym, kiedy zaczniesz swoje życiowe dzieło, myślisz o tym dniu, w którym wejdziesz w służbę Pańską. Wiesz, że ludzie myślą w ten sposób. Zawsze jest jakieś jutro, w którym powinniśmy podjąć nasze życiowe dzieło. Jeśli nie czynisz tego teraz w tajemnicy to możesz przeczekać całe swoje życie, które przeleci i nigdy nic się nie zdarzy, ponieważ dzieło życia zaczyna się z Bogiem w tajemnicy, a kluczem wszelkiej służby w całej Biblii jest, zaznacz to sobie, uwielbienie.

Bóg zawsze nazywał swoją służbę uwielbieniem i czcił Swoją służbę.

Wypuść mego syna, aby mi służył” (Wyj 4:23) powiedział Pan do faraona. W jaki sposób Mu służyli? Przez uwielbienie/oddawanie czci.

Rozumiesz, że to jest coś bardzo ważnego. Duch uwielbienia nie jest czymś co demonstrujemy przede wszystkim publicznie. Uwielbienie nie zaczyna się tedy, gdy znajdziemy się w gorącym powietrzu rozemocjonowanego tłumu. Przede wszystkim uwielbienie/oddawanie czci nie jest niczym tego rodzaju. Jest to coś, co odbywa się między twoim sercem i Panem, czymś, co daje Panu tak dużo miejsca. To wszystko widzimy w życiu Dawida, które w całości było uwielbieniem, ponieważ był w nim duch uwielbienia. Niektórzy muzycy, czy ludzie muzyki, potrafią ze swym darem robić wszelkiego rodzaju rzeczy. Jednego dnia potrafią napisać świętą kantatę a następnego komiczną operę, lecz Dawid miał jedno serce. Nie chodziło tutaj o ów dar zatrudniony do różnego rodzaju zadań, lecz wyłączeni do jednego – dla Pana. Dawid w ten sposób wszystko odnosił do Pana. To właśnie tutaj wspaniałe zakończenie w chwale, Bożym dziedzictwem, zaczyna się – w ukryciu, gdzie nikt inny nie wie niczego, po prostu uwielbienie, wylewanie serca przez muzykę przed Panem. Czasami są to pieśni bez słów, czasami jest to tylko muzyka dla Pana, do której nie ma słów.

Uwielbienie, a złe moce
Zwróć uwagę na to, że pierwsza wzmianka o muzycznym życiu Dawida jest połączona ze złymi mocami w Saulu. Co się stało? Ach, zrozum to, jest to klucz do tak wielu rzeczy! Saulowi została dana sposobność, największa sposobność, lecz był nieposłuszny. Wziął sprawy w swoje ręce i sam siebie pchnął do przodu. Był człowiekiem, który nie umiał czekać, nie umiał stać z boku, nie umiał trzymać swoich rąk przy sobie. Samuel powiedział: „Czekaj na mnie, aż przyjdę do ciebie” (1 Sam 10:8). Saul nie potrafił czekać, musiał coś zrobić, był niespokojny, niecierpliwy. Sam wziął się za sprawy Boże i w nieposłuszeństwie sprzymierzył się ze złymi mocami, ponieważ Samuel powiedział, znacie to: „Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom” (1 Sam 15:23), łącząc się z innym drugim światem.

Otworzył drzwi dla złych mocy i stracił królestwo. Starając się zawładnąć, posiąść samemu, nie gotów czekać na Boga, stracił wszystko. Szatan zaś zyskał punkt oparcia.

Wiecie, że celem Szatana od samego początku, gdziekolwiek i kiedykolwiek (inne drzwi w Piśmie, przez które możemy zobaczyć co się dzieje), nie mogąc przyjąć drugiego miejsca po Bogu czy Synu Bożym, nie będąc w stanie być poddanym i żyć w posłuszeństwie, musiał chwytać, łapać i ciągnąć sam. To jest Szatan, książę tego świata, starający się odciągnąć wszystko od Boga, po to, aby zająć miejsce Boga. W ostatecznej manifestacji wcielenia Szatana na tym świecie, w Antychryście, będzie zasiadał w świątyni Bożej, podając do publicznej wiadomości, że to on jest Bogiem i uwielbiany/czczony jak Bóg. Takie ma ambicje. Dawid wkroczył przeciw temu wszystkiemu ze swoją muzyką. Jaka była, powtórzmy, główna zasada życia muzycznego Dawida? Wszystko dla Boga. Zobacz to zderzenie. Dwa królestwa, jedno zabierające Bogu, drugi przynoszące wszystko Bogu. Jak mówiliśmy, życie muzyczne Dawida zostało w Biblii przedstawione w powiązaniu z obecnością złych mocy, dręczących królestwo Boże

Wszystko zamienione w uwielbienie
Tak, do tego dnia rozwija się ta wspaniała rzecz, tak więc, jak mówiliśmy wczoraj, Dawid zmienił wszystko w muzykę, zmienił wszystko w psalmy. Wszystkie swoje przeżycia, cała historię zamienił w psalmy. Polecam, ponieważ jest to z wielkim pożytkiem, aby prześledzić, kiedy i gdzie pisał te psalmy. Można w pewnym wymierza zrobić to korzystając z jakiejkolwiek dobrej Biblii, która na początku umieszcza: „Psalm Dawidowy, gdy…” i tu następuje wskazanie okazji i sytuacji. Wszystko zmieniał w psalmy. Gdy Absalom wypędził go z tronu, Dawid wyraził to w muzyce i słowach psalmu. Nagłówek tego Psalmu jest taki: „… gdy uciekał przed synem swoim Absalomem”. Dużą część psalmów skomponował pod wpływem swoich duchowych doświadczeń. Taka jest ich wartość. Jego życie było zawarte w nich, ta księga psalmów, jak powiedzieliśmy, stała się księgą chwały Izraela. Jego życie, doświadczenia, które dostarczały materiału do kolejnego psalmu rozwijały się do pełni, aż do chwili, gdy Dawid zorganizował to wszystko na cele uwielbienia w świątyni.

Zebrał chór składający się z 400 głosów, podzielił ich na 24 zmiany tak, aby śpiew w Izraelu trwał nieprzerwani w dzień i w nocy. Jak tylko jedna grupa kończyła następna już przejmowała zmianę na następne 24 godziny każdego dnia, każdego tygodnia, każdego miesiąca i każdego roku; nieustanne uwielbienie, stały nieprzerwany przepływ chwały dla Boga, aby wszystko Go uwielbiało.
Czyż nie jest to właśnie zamienianiem wszystkiego na chwałę Pana? Obrócił swoje głębokie i ciemne przeżycia, nawet tragedie, upadki i rozpaczliwy grzech dla chwały Pana.

To dlatego jest tak bardzo umiłowanym Boga, ponieważ nawet wtedy, gdy wpadał w głębie pamiętał o Bogu i zwracał się do Niego, i znalazł swoją drogę ku górze przez uwielbienie.

Uwielbienie jako czynnik bojowy
To długa historia. Uwielbienie nie zaczęło się od Dawida, nie od niego zaczęła się muzyka w Biblii. Widzieliśmy to wcześniej, że zaczęła się gdzieś między synami Bożym, gdy Bóg zakładał fundamenty Ziemi. W Biblii pierwszy raz słyszy się o muzyce w Księdze Joba 38:7, gdy fundamenty ziemi były zakładane i wszyscy synowie Boży śpiewali. Tutaj się to zaczęło. Ma to ogromne konsekwencje. Coś takiego, tego rodzaju muzyka, takie uwielbienie ma potężną moc.

Jakby w wielkim nawiasie między stworzeniem Adama a tą wspaniałą sceną odkupienia, gdzie widziani są ludzie śpiewający z każdego narodu, języka, plemienia wielki tłum, którego nie można zliczyć, śpiew jest najpotężniejszą bronią przeciwko temu wszystkiemu, co przyszło wraz z upadkiem Szatana, co można znaleźć w Biblii. Często jest kojarzony z walką, bitwą i jest ogromnym wojskowym elementem strategii. 

„Lew z plemienia Judy… zwyciężył” (Obj 5:5), znajduje się w niebiańskiej pieśni, opisie uwielbienia i chwały. Juda oznacza „Chwała”. Lew z plemienia Judy jest tylko metaforycznym sposobem mówienia o potężnej mocy, wojskowej sile, chwale. Nie zamierzam zbierać wszystkich wersów z Pisma, które to potwierdzają. To, że wysławianie jest uwielbieniem, że sprowadza rzeczy Boże, jest czymś z fantastycznego spotkania w duchowym świecie. Marcin Luter wielokrotnie znajdował w tym środku sposób ucieczki. Wiedział coś o nacieraniu na Szatana i złych mocy. Wydaje się, że czasami miał do czynienia dosłownie z walką wręcz z diabłem. Rzucił nawet w niego kałamarzem! Wielokrotnie całkowicie wyraźnie wskazywał na to, że gdy te straszliwie złe moce napadały, on znajdował ucieczkę w śpiewie. „Zaśpiewajmy, bracie”. To jest sposób na wyjście, coś potężnego. Chwała, co jest tylko innym określeniem „uwielbienia” buduje tron dla Pana.

Uwielbienie buduje tron dla BogaW jednym z wspaniałych psalmów Dawida, Psalm 22, psalmie Mesjańskim, czytamy na wstępie: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił” Tak się zaczyna, lecz już w trzecim wierszu słyszy się wołanie psalmisty: „Przebywasz w chwałach Izraela”. Gdy Jego ludzie chwalą i uwielbiają Go, Bóg otrzymuje tron, z którego panuje.

Uwielbienie umożliwia Bogu przebywanie/ zamieszkanie
Zaopatruje Boga w miejsce do zamieszkania. W Psalmie 114:2, gdzie jest mowa o wspaniałej procesji ludu Bożego na początku drogi z Egiptu do dziedzictwa, znajduje się niewielki zwrot: „Juda stał się Jego świątynią”. Jest to tylko obrazowy sposób powiedzenia, że świątynia jest wypełniona chwałą. Juda prowadził do bitwy i ten pochód. Chwała zawsze to robi i Bóg w tym jest. Juda był Jego świątynią.

Uwielbienie stawia Pana ponad wszystkim
Tak, do tego się to sprowadza, jak to widzę, zbierając cały ten materiał o chwale i uwielbieniu w Biblii: jest to sposób i środek dzięki któremu Pan jest stawiany ponad wszystkim. W taki sposób Pan jest stawiany ponad wszystkim. Móc postawić Pana ponad wszystkim jest czymś przejmującym, nawet ponad twoim grzechem, upadkiem, złamaniem, uciskiem, zakłopotaniem, cierpieniem, przeciwnościami, postawami i działaniami przeciwników – postawić Pana ponad wszystkim. Tak właśnie robił Dawid.

Uwielbienie umieszcza wszystko po stronie zwycięstwa
Ponownie: jest to środek, dzięki któremu wszystko jest przekazywane na stronę zwycięstwa. Gdy Izrael wyszedł z Egiptu i przeszedł przez Morze Czerwone, doszedł na drugą stronę, a Egipcjanie zostali pochłonięci, „wtedy śpiewał Mojżesz i dzieci Izraela” (Wyj 15:1).

Znajdują się po zwycięskiej stronie. Ta chwała, śpiew oznacza, że stoisz na gruncie zwycięstwa. Czyż nie taka jest prawda przez cały czas? Musi tak być. Oczywiście, istnieją takie formy śpiewania i muzyki, które stoją po z stronie porażki, czasami ludzie po prostu śpiewają, aby podtrzymać swego ducha.

Pamiętam, gdy mieszkałem w Szkocji i byłem bardzo małym chłopcem, czasami mieliśmy tak wielu gości, że nie mogłem zostać w domu i musiałem iść kilka mil wzdłuż górskiej drogi między sosnowymi lasami o 10 czy 11 w nocy. Gdybyś mnie wtedy usłyszał prawdopodobnie pomyślałbyś, że byłem najodważniejszym chłopakiem w tej prowincji. Prawda jest taka, że byłem najbardziej bojaźliwym dzieciakiem w całym kraju, a śpiewałem, gwizdałem i robiłem okropny hałas, aby przetrwać tą sytuację. W ogóle nie byłem po zwycięskiej stronie, w sercu panowało przerażenie i strach. Sowy pohukiwały na drzewach, wszystko było przerażające, a jednak można to robić i udawać. Niemniej, prawdziwy śpiew, który pochodzi z serca oznacza, że jesteś po stronie zwycięstwa i oznacza, że zwycięstwo jest z Panem, ponieważ ty jesteś po stronie Pana.

Trzeba to jednak pozbierać. Gdy dochodzimy do Księgi Objawienia, największej księgi zwieńczeń, ostateczności, jeśli chodzi o ludzi Pańskich, wszystko jest śpiewem. Ach, co za muzyka! Wielka ciżba ludzi śpiewających i uwielbiających. Co chcę powiedzieć jeszcze w związku z Dawidem. Dawid, muzyk, człowiek uwielbienia, dawca chwały czasami spadał w dół najgłębszych głębi rozpaczy. „Dlaczego rozpaczasz, duszo moja? Dlaczego jesteś niespokojna we mnie?” (Ps 42:5). Niektóre z jego psalmów są pisane „de profundis” (Ps 130 „Z głębokiej nędzy”), z najciemniejszy głębokości mroku. Kończą się jednak wysokim tonem. Jeśli mówi: „Czemu rozpaczasz, duszo moja, czemu drżysz we mnie?” to mówi również „Ufaj Bogu, gdyż jeszcze sławić go będę” (Ps 42:5).

Drogi przyjacielu, utrudzona, uciśniona duszo, powiedz to sobie sama. Na zakończenie Biblii jest śpiew dla ludu Bożego. Przeszliśmy przez głębokości, przez dolinę płaczu, przez ciemności, lecz koniec należy do nas. Tutaj jest okno, przez które patrzymy i widzimy jak to wszystko się odwraca i jak to będzie wyglądało na końcu.

Pamiętam jak kilkanaście lat temu byłem w szpitalu był tam jeden biedny człowiek w łóżku obok, któremu najpierw odjęto jedną nogę, następnie drugą, i tak się z nim działo, a on wołał cały czas: „Ach, gdzie się to wszystko skończy?” Dzień i noc: „Dokąd to wszystko zmierza?” Dobrze było móc powiedzieć coś o tym, jak to się może zakończyć. Czy czujesz się tak czasami? Dokąd to wszystko zmierza? Jak to się skończy? Bóg dał nam okno i czy nie sądzisz, że ci ludzie ze wspaniałego chóru w niebie, którzy są nam pokazani w 5 rozdziale tej Księgi, nie przeżywali godzin rozpaczy, nigdy nie czuli się tak, jakby już nigdy nie mieli śpiewać, mieli wszystkie możliwe powody, aby w ogóle nie śpiewać? Spodziewam się, że tak było, ponieważ jest napisane: „To są ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i wyprali szaty swoje, i wybielili je we krwi Baranka” (7:14). Tak właśnie to wszystko się okaże na końcu. Zacznij śpiewać i śpiewaj, „Kto ofiaruje dziękczynienie, czci mnie, a temu, kto nienagannie postępuje, ukażę zbawienie Boże” (Ps 50:23).

<Rozdział 3|Rozdział 5 >

[Głosów: 1   Average: 5/5]

pzaremba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *