Boże dziedzictwo, Rozdział 10 – Obecność Pana

Właśnie widziałem syna Jessego Betlejemity, który dobrze gra. Jest to dzielny wojownik, wyćwiczony w walce, wyrażający się mądrze, mężczyzna piękny, a Pan jest z nim” (1 Sam 16:18).

Jak już widzieliśmy są to klucze do całego życia Dawida. Przechodzimy teraz do ostatniej cechy: „a Pan jest z nim”. Zobaczyliśmy już również to, jak każda z tych cech wymieniona po raz pierwszy i rozwijana w życiu Dawida do pełni, znajduje swoje spełnienie w jego synu, Salomonie, i Domu Bożym, wskazując na innego: większego Syna Dawida, Pana Jezusa, o którym można powiedzieć, że te wszystkie cechy występują znacznie pełniej, a który Sam jest większy od Salomona, i przekazuje je wszystkie Domowi Bożemu, „którym my jesteśmy” (Hbr 3:6). Tak więc ten Dom, poprzez w pełni rozwinięte synostwo, staje się naczyniem i pełnym ucieleśnieniem tych wszystkich cech, a staje się to szczególnie jasne i prawdziwe, gdy docieramy do tej ogólnej końcowej cechy: „a Pan jest z nim”.

Obserwuj to, co się właśnie dzieje. Nieco wcześniej jest napisane, że: „od tego dnia Duch Pański spoczął na Dawidzie i pozostał na nim nadal ” (1 Sam 16:13). „Od Saula odstąpił Duch Pański” (w. 14). „Właśnie widziałem syna Jessego Betlejemity, który dobrze gra. Jest to dzielny wojownik, wyćwiczony w walce, wyrażający się mądrze, mężczyzna piękny, a Pan jest z nim” (1 Sam 16:18).

Obecność Pana jako cecha wieńcząca całość
Najpierw chciałbym powiedzieć bardzo prosto, że przede wszystkim jest to sprawdzian, jest to cecha wieńcząca całość. Jak dotąd nie zajmowaliśmy się zbyt wiele historią Dawida, lecz tylko tą ukrytą częścią, poza wzrokiem publicznym, poza łatwo dostrzegalna pozycją, a jednak to właśnie w godzinie sytuacji awaryjnej czy czasie problemów, jakiś młody człowiek, który zwrócił uwagę na tego młodzieńca, mówi: „Widziałem syna Jessego…i Pan jest z nim”. Nie stało się tak dlatego, że Dawid zajmował jakieś publiczne stanowisko, był na widoku a fakt obecności Pana z nim manifestował się tak wspaniale, że było to dla wszystkich widoczne. Nie stało się to również ze względu na wielką jego popularność. Nic z tych rzeczy nie dotyczyło Dawida. Był kimś lekceważonym przez własnych braci, a jego ojciec nie uważał, żeby warto było go sprowadzić przed oblicze Samuela na czas święta w Betlejem (a pamiętajmy o tym, że to święto, które ogłosił Samuel odbywało się w Betlejem i Dawid był tam). Był gdzieś całkowicie na uboczu, nie uznany za kogoś na tyle wartościowego, aby sprowadzić go na rodzinne spotkanie. Ten młody człowiek nie doszedł do tego wniosku z powodu jego pozycji, szacunku, popularności czy uznania Dawida. Chodzi mi o to, że w jego życiu nie było żadnych dowodów na to, że Pan jest z nim, a zatem był popularny, szanowany prowadzony ku przodowi, brany pod uwagę przez wszystkich i bardzo ceniony. Prawdą raczej było to, że przeżywał trudny czas i znajdował się na trudnej pozycji.

Chodzi o to, że tak często myślimy, że jeśli Pan jest z nami to z pewnością ludzie będą nam przyjaźni, będą nas zauważać, zostanie nam dana jakaś pozycja i uznanie, i generalnie, wszystko będzie szło dobrze. Ujmijmy to inaczej: jeśli wszystko nie dzieje się dobrze, jeśli nikt na nas nie zwraca uwagi, nie otrzymujemy żadnego miejsca to z pewnością musi znaczyć, że Pan nie jest z nami. Nic podobnego. Nic z tych rzeczy nie doprowadziło tego młodego mężczyzny do takiego wniosku. Musiał obserwować Dawida, musiał mieć kontakt z Dawidem, gdy ten był w cieniu, wśród przeciwności, samotności i to właśnie to spotkanie z Dawidem doprowadziło go do tego, że „Pan jest z tym chłopakiem, nie jest mu łatwo w domu, wśród rodziny czy innych, lecz musisz powiedzieć, że Pan jest z nim, i to właśnie tym wszystkim, jest wszystko”. A przede wszystkim to jest to, co się rzeczywiście liczy.

Na początku, zanim rozwinę to bardziej, chciałbym powiedzieć, że to, co jest ważne, czym się zajmujemy obecnie, to nie pozycja wśród ludzi, nie nawet oficjalnie wśród ludzi Bożych, nie to, że nasze sprawy dobrze idą, lecz to, że gdy ludzi poznają nas, dotykają, to mówią: „Gdy spotkałem tego człowieka, spotkałem Pana”. To jest to, co się liczy i chciałbym prosić was, abyście sobie to umieścili w sercu. Może pragniesz czegoś innego, jakiegoś miejsca, pozycji, uznania, pracy w Panu czy dla Pana. Niemniej jednak to, co się o wiele bardziej liczy to to czy gdy ludzie dotykają ciebie, dotykają Pana, czy gdy spotykają ciebie, spotykają Pana, że jest ktoś, kto obserwując ciebie, może przekazać dalej opinię: „Pan jest z nim/nią” i to nie dlatego, że coś widać, lecz dlatego, że ty spotkałeś(aś) Pana. Jest to coś bardzo prostego, lecz sięga to samego serca, istoty wszystkiego. Czy nie pragniesz tego bardziej niż czegokolwiek innego ? Z pewnością tak pragniesz. Tak, to jest dostępne dla tych ostatnich, najbardziej pogardzanych wśród ludzi, tych najbardziej bojkotowanych wśród chrześcijan. Jest taka wspaniała możliwość, że ludzie będą musieli powiedzieć: „No, cokolwiek ludzie mówią, jakkolwiek inni go traktują, jakie zajmują wobec niego postawy, on spotkał Pana”.

Może to dotyczyć nie tylko jednostek, lecz także grup. Mogą być wykluczane, krytykowane, mogą być pośród tych, o których mówi się negatywnie, z pogardą, źle, lecz ostatecznie ten werdykt sprowadza się do tego: czy spotkałeś Pana? Jeśli Go spotkałeś, to jest to wszystko, co się liczy, reszty może nie być.

Namaszczenie Ducha Świętego
Teraz musimy się nieco bliżej przyjrzeć i zobaczyć dlaczego i w jaki sposób Pan był z Dawidem. Oczywiście, jest to ujęte w stwierdzeniu: „Duch Pański spoczął na Dawidzie i pozostał na nim nadal” (w. 13). To jest dziedzictwo każdego z nas, Duch Święty nigdy nie był na wyłączne posiadanie Dawida czy jakiegokolwiek człowieka. Duch Święty jest w tym samym stopniu związany z naszym prawem pierworództwa, co z Dawidem. Dawid był namaszczony, pewną deklaracją NT jest to, że my jesteśmy namaszczeni w Chrystusie a ty czego więcej chcesz? Dzięki temu to samo (życie) jest możliwe.

Główna sprawa – Obecność Pana
Oczywiście, są jeszcze inne rzeczy do powiedzenia. Weźmy pod uwagę pełny zakres tego, w czym jest to umieszczone. Przedstawianie obecności Pana jest główna sprawą w całej Biblii, od początku do końca. Stwierdzisz, że przedstawić Siebie człowiekowi było pierwotną myślą Pana. Gdy w ogrodzie Pan ukończył Swoje stworzenie i mógł powiedzieć: „To jest bardzo dobre” czy innymi słowy: „To zadowala Moje serce, jest takie, jak chciałem, czego pragnąłem, i o co Mi chodziło”. Gdy Pan może orzec nad Swoim dziełem  zadowolenie wchodzi w to i napełnia Sam Swoją obecnością. Przychodzi do ogrodu i cieszy się nim. Jest to Jego miejsce, On odpoczywa tutaj, znajduje tu przyjemność. Mówi: „To jest Mój Syn umiłowany, w nim mam upodobanie” i w zasadzie nie jest daleko od ogrodu Eden do Pana Jezusa. ‚

Pomimo, że Pan musiał się wycofać, że stracił to, co cieszyło Jego serce, ponownie wraca w całym Starym Testamencie pod postacią wspaniałych typów, w miejscu najświętszym, i świątyni, pokazując, że nie porzucił Swej myśli, pragnienia i zamiaru; nie zrezygnował. Ciągle nie ustępuje. Gdy wszystko zostało uczynione zgodnie z wzorem, zaspokajając myśl nieba, Pan wypełnił miejsce najświętsze i świątynię.

Wypełnienie Sobą nadal jest najgłębszym pragnieniem Jego serca.

Stary Testament kończy się i nie zamyka obecności Pana w pełni. Jest realizowana tylko w małej grupie – „Tak to mówili między sobą ci, którzy boją się Pana, a Pan uważał i słyszał to. I tak została spisana przed nim księga pamiątkowa dla tych, którzy boją się Pana i czczą jego imię. (17) Będą moją własnością – mówi Pan Zastępów – w dniu, który Ja przygotowuję, i oszczędzę ich, jak ktoś oszczędza swojego syna, który mu służy” (Mal 3: 16/17). Dlaczego Jego szczególny, cenny skarb ? Po prostu dlatego, że w jakimś stopniu odpowiedzieli na tą pierwsza myśl, dając mu miejsce, do którego Pan mógłby przyjść dla przyjemności i odpoczynku.

Nowy Testament otwiera się, Pan Jezus jest tutaj, Emmanuel, Bóg z nami „Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” (Mt 3:17). Orzeczenie nad całym Jego życiem zostało później: „A Bóg był z Nim” (Dz 10:38).

Bóg znalazł miejsce na okazywanie Swej obecności w Swym Synu.

Lecz to jeszcze nie koniec. Syn przynosi synów, ustanawia Swój dom i w dniu Pięćdziesiątnicy Pan wypełnia go, napełniając Swoją obecnością Swój kościół i znajdując tam ogromną przyjemność.

Zostawimy  to na chwilę.
Słowo zaczyna otwierać nową perspektywę. Gdy wszystko, co wskazywało na to co ostateczne dochodzi do swego ostatecznego wypełnienia, gdy jest to w końcu możliwe dla apostołów w wizji, w objawieniu, aby wołać: „Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi”(Obj 21:3). Ta wspaniała niebiańska świątynia, kościół, jest wypełniona teraz chwałą, obecnością Pana.

Pochłaniająca pasja
Dlaczego Pan był z Dawidem? Ponieważ całe życie Dawida było pochłonięte przez tą myśl, ten cel – obecność Bożą. Jedno zbiera razem wszystko, czym Dawid był i co miał – był to dom boży. Czytamy ponownie w Psalmie 132: „Nie użyczę snu oczom moim ani powiekom moim drzemania, (5) Póki nie znajdę miejsca dla Pana, mieszkania dla mocarza Jakuba” (Ps 132:4/5). Oto człowiek, który jest pochłonięty jedną myślą – miejscem dla utrzymania Pana, bądź, jeśli wolicie, przedstawiania obecności Pańskiej , miejsca, w którym Pan powinien znaleźć to, w czym może znaleźć przyjemność i odpocznienie. „Wyrusz, Panie – woła Dawid – na miejsce odpocznienia twego” (132:8). Właśnie dlatego Pan był z Dawidem, ponieważ Dawid był mężem jednej myśli.

Zajmował się wieloma rzeczami, lecz wszystko w jego życiu musiało podporządkować się temu, aby Pan był znany ze swej obecności . Jest to główny czynnik i tak to się dzieje. Nie przychodzi automatycznie, lecz jest to sprawa pochłaniającej pasji naszego życia, czegoś ważniejszego niż wszystkie inne życiowe sprawy; jeden cel, któremu w miarę możliwości wszystko inne jest podporządkowane. Macie swoje sprawy, zawód, dom i wiele innych rzeczy, lecz serce jest nastawione na miejsca, w którym jest Pan i pędzisz tam tak szybko, jak to tylko możliwe. Przełykasz herbatę, bądź idziesz bez niej, byle tam być. Załatwiasz swoje sprawy prywatne, zawodowe, ogarniasz dom cały czas zwrócony w stronę obecności Pana . To jest twoja pasja i jeśli tak jest to Pan będzie z tobą. Gromadzisz w jakimkolwiek miejscu grupę ludzi i tam spotykacie Pana. Jest to coś znacznie więcej niż zgromadzenie udające się na „święte nabożeństwo”. Jest to towarzystwo związane ze sobą jedną ideą, jedną pasją, jedną główną koncepcją – Panem i to Panem obecnym tutaj.

Dla Dawida okazało się to być chwalebną sprawą, ponieważ tak zawsze było. Następnie pojawił się Salomon i świątynia, ten dom chwały Bożej. Dawid powiedział: „świątynia zaś, … musi być okazała, sławna i wspaniała” (1 Krn 22:5), „ponieważ jest dla Pana”, i tak się stało, choć wszystko jest chwilowe, jest tylko cieniem tego, co ma być – ostatecznej transcendentnej chwały. Czy myślisz, że tak po prostu się stanie to? Nie, stanie się to przez oddanie serc mężczyzn i kobiet tej sprawie teraz.

Spójrzmy znowu na Dawida, na to jak jego serce dla Pana dało Panu grunt pod Jego Dom. Ta pasja, oddanie, troska kosztowała Dawida wszystko. Nie oszczędzał czasu i nie starał się podobać ludziom, nie brał pod uwagę innych względów, typu:

Jaką pozycję zajmuję aby zdobyć, bądź stracić na kursie. Jak to wpłynie na mnie, na moje sprawy i moją przyszłość?

Nigdy nie wpływała na niego opinia publiczna, popularność czy religijna opinia. Nie obchodziły go uznane, akceptowane czy przyjęte sposoby działania. Jeśli to coś, może przyczynić się temu celowi to w porządku, lecz pozycja, możliwość realizacji siebie, nigdy nie przychodziły mu do głowy. Mógł na tym wspaniale wyjść, gdyby na tym skupił serce i był gotowy do kompromisów. Gdyby tylko poszedł na kompromis z Saulem, z królestwem Saula, miałby dobry układ, lecz było w nim coś, co nie pozwalało mu na takie rzeczy, tak więc to wszystko było zmiatane na bok.

Jeśli ty czy ja kiedykolwiek mielibyśmy brać pod uwagę inne względy, to jest, że stracimy prestiż, pozycje, sposobność, że zniszczymy sobie przyszłość, cokolwiek w tym rodzaju to jeśli to ma wpływać na ciebie, to weź pod uwagę, że nigdy nie będzie „a pan był z nim”. Pan był z Dawidem ze względu na wszystkie koszta, choć kosztem był jego dom, miejsce w tym królestwie, wygodę i wszystko inne, w tych wszystkich kosztach on zawsze idzie z Panem, zawsze stoi za tym, za czym jest Pan. Taki to był człowiek, nie ma co do tego wątpliwości.

Doświadczanie serca
Na początku Dawid nie miał objawienia ani żadnego wzoru domu Bożego, to przyszło później. Nie miał tego a schemat został pokazany później. Niemniej, serce Dawida było skierowane na Pana i na pierwszym miejscu było to, co Pan chciał, a czas przeznaczony na to, aby okazało się to prawdą był długi i trudny.

Nie wystarcza, abyśmy stali za tym, czego Pan chce. Istotne jest to, aby wtedy, gdy to wszystko okazało się niemożliwe do wykonania, że wszystko, co w naszych serca zostało całkowicie odstawione na bok, a wszystko wokół wydaje się sprzeciwiać temu. Taki czas jest czasem intensywnej próby i trudności, i trwa i trwa. Próba nie jest łagodniejsza, lecz przez to, że jesteśmy sprawdzani okazuje się czy Pan może nas poprowadzić ku pełnej realizacji Jego celu.

Będzie pojawiać się mnóstwo okazji do zrezygnowania z tego, od czego zacząłeś i jeśli podejdziesz do tego w sposób naturalny to znajdziesz mnóstwo powodów do rezygnacji. Wszystko będzie mówić: „Wiesz, popełniłeś błąd, ruszyłeś ku czemuś niewykonalnemu. Idea jest wspaniała, ale, rozumiesz, była tylko złudzeniem, jest niewykonalna, niepraktyczna, … i wszelkiego tego typu myślenie.

Jeśli współcześnie mówimy o takim niebiańskim kościele, kościele takim jak ukazuje go Paweł, szczególnie w Liście do Efezjan, i przynosimy właśnie tą cechę, co słyszymy w zamian? „O, tak, piękny ideał, lecz niewykonalny. Jeśli wydaje ci się, że cokolwiek takiego w ramach chrześcijaństwa jakie mamy może zaistnieć w takim świecie, to stracisz siły i energię na próżno”.

Na zewnątrz (a często jest tak, że wiele z tego co wewnątrz wydaje się potwierdzać) wszystko wskazuje na to, że jesteś głupcem, zająłeś się głupim zleceniem, jesteś w fałszywym raju. Dawid przeszedł to wszystko, jego serce zostało sprawdzone, a gdy serce zostało sprawdzone przez tak wiele ciężkich zdarzeń, wtedy Pan pokazał mu wizję, to objawienie i pokazał mu plan. To wspaniałe, otwarte niebo przyszło do niego po czasie głębokiego próbowania i testowania. Wtedy to się stało, lecz nie stało się to inaczej. Nie będzie też inaczej z nami, dopóki nasze serca nie zostaną sprawdzone na tą okoliczność czy rzeczywiście chodzi nam o sprawy Boże bez względu na koszty, a te koszty to czasami coś wielkiego. Przeczytaj ponownie historię życia tego człowieka i o tym, ile kosztowało go oddanie Panu i wpisz w nią siebie, użyj nieco wyobraźni. Odkryjesz, że przez wiele lat Dawid doświadczał potwornego czasu sprawdzania serca. Pan odpowiadał niemiło.

Za czym stoisz, drogi przyjacielu? O to tu chodzi. Czy chodzi o pozycję, miejsce, reputację, powodzenie, sukces, uznanie, popularność, łatwe życie czy cokolwiek w tym rodzaju? Bardzo dobrze, nie skończy się to tak, że każdy kto styka się z tobą powie: „Spotkałem w nim/niej Pana”. To jest stawka na równoważni. Chodzi o to, czy jesteśmy gotowi stracić dla Pana wszystko, co jest (do zyskania) tutaj w tym życiu?

Dawid przygotowuje Dom Pana
Z chwilą, gdy otrzymał ten plan, gdy został mu pokazany przez otwarte niebo, wszystko podporządkował wykonaniu go. W 1 Księdze Kronik 28 i 29 jest wspaniały zapis przygotowań Dawida. Wszystko, co mówi: „przygotowałem dla świątyni Boga mojego złoto na to, co ma być ze złota, srebro na to, co ze srebra, spiż na to, co ze spiżu, żelazo na to, co z żelaza” (29:2). Znajduje się tam długa lista tego wszystkiego, co zebrał i przygotował do realizacji danej mu przez Boga wizji. Jest na zewnątrz i szuka wszystkiego, co może odpowiedzieć Bożemu sercu, co wypełni Jego zamiar. Jest wszędzie, aby zbierać dla domu Bożego. Zinterpretuj to duchowo, zbierz to razem.

Przekazanie swego własnego skarbu
Tak, lecz to nie wszystko. Można wiele zrobić zbierając różne rzeczy i doprowadzając do wykonania, lecz stan serca wychodzi w tej części, która właśnie wspomniałem. Gdy Dawid zrobił to wszystko, „oddaję na rzecz świątyni Boga mojego to złoto i srebro, które jest moją osobistą własnością” (w. 3). To jest coś subiektywnego, wewnętrznego. Dawid miał odłożone swoje osobiste skarby, coś co było cenne dla niego, na „czarną godzinę”, „co jest moja osobista własnością”. W przypadku wielu ludzi może to oznaczać różne rzeczy, lecz czymkolwiek by nie była twoja osobista własność, jakakolwiek nadzieja na przyszłość, coś, co zgromadziłeś dla siebie, jakaś nadzieja, którą cenisz, aby przekazać na sprawy Pańskiego Domu. Istotą jest tutaj ten wewnętrzny koszt wyrzeczenia dla Pana. „Zważywszy na ten mój skarb”. Ten mąż pozostał z niczym. Z tego, co posiadał oddał wszystko po to, aby Pan miał swoje miejsce.

Nie muszę mówić nic więcej. Macie tutaj odpowiedź na pytanie, dlaczego Pan był z Dawidem. Spoglądając na całe jego życie, wraz ze wszystkimi ciemnymi stronami, z tym, co sprawia nam przykrość, musimy powiedzieć, że Bóg był z tym człowiekiem. Nie był doskonały, nie był bezgrzeszny czy pozbawiony słabości, robił błędy, mylił się, dotkliwie zawodził, lecz nie da się od tego uciec, że życie tego męża musi zostać podsumowane w następujący sposób: „Bóg był z nim”. Również my nie jesteśmy bez zarzutu, nie jesteśmy doskonali, lecz bardzo słabi, robimy wiele błędów, lecz jest coś w tym wszystkim. Jeśli mamy takie serce dla Boga, serce przetestowane różnymi zdarzeniami, zniechęceniem, frustracją, prześladowaniem, smutkiem i cierpieniem, jeśli zostało dowiedzione, że nie mamy nic tak cennego, aby to zatrzymać dla siebie, to choć możemy być słabi, zawodni, itd., wyrok będzie taki: Bóg jest z tym człowiekiem, kobietą, Bóg jest z nimi, spotkasz w nich Pana. Pan nam łaskę, abyśmy tacy byli.

< Rozdział 9 |Rozdział 11 >

[Głosów: 0   Average: 0/5]

pzaremba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *