Izrael Boży_2

Izrael Boży

T. Austin-Sparks

 

 

 

 

Gdy złoży swoje życie w ofierze, ujrzy potomstwo, … Za mękę swojej duszy ujrzy… ” (Iz 53:10,11).

Albowiem nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela, są Izraelem; i nie wszyscy są dziećmi, dlatego że są potomstwem Abrahamowym, lecz jest tak: Od Izaaka zwać się będzie potomstwo twoje. To znaczy, że nie dzieci cielesne są dziećmi Bożymi, lecz dzieci obietnicy liczą się za potomstwo” (Rz 9:6-8).

Otóż, obietnice dane były Abrahamowi i potomkowi jego. Pismo nie mówi: I potomkom – jako o wielu, lecz jako o jednym: I potomkowi twemu, a tym jest Chrystus” (Gal 3:16).

A pokój i miłosierdzie nad tymi wszystkimi, którzy tej zasady trzymać się będą, i nad Izraelem Bożym” (Ga 6:16).

Na potrzeby naszych obecnych rozważań można by było dodać wiele innych fragmentów podobnego rodzaju, lecz te wystarczą, aby zrobić na nas wrażenie. Oczywiście, nie zrobią one wrażenia na NAS w taki sposób, jak zaskakiwał słuchających pierwszego czytania. Bez bardzo wyraźnego oświecenie Ducha Świętego nie jesteśmy w stanie rozpoznać i docenić ogromnych implikacji i głębokiego znaczenia słów Pawła. Nie, jeszcze nawet nie pojęliśmy wszystkiego, co Paweł widział ze znaczenia, jakie ma Chrystus, z tego, co przyszło z Chrystusem, z tego co się stało, gdy Chrystus przyszedł, z tego, co okazało się z przyjściem Chrystusa. Oby Duch Boży pokazał nam niektóre z tych wspaniałych implikacji, nawet teraz.

Właśnie to objawienie, które Paweł otrzymał i zrozumienie znaczenia Chrystusa spowodowało wszystkie problemy. Jeśli kiedykolwiek był człowiek, który wpadł w problemy, wokół którego gromadziły się i kipiały problemy, dokądkolwiek się udał, który wywoływał problemy to był nim Paweł. Kiedy jednak zapytasz o przyczynę tego wszystkiego, okazuje się, że jest to właśnie to czym się teraz zajmujemy. Jest to coś, co w zasadzie zawsze będzie wywoływać furię, a jej znaczenie ma swoje źródło w znacznie większej inteligencji niż ludzka.

Oczywiście, Paweł uznawał, że istnieje coś takiego jak naród żydowski, żydowski kraj. Brzmi to zbyt trywialnie i niewątpliwie. Z machnięciem ręką, i zaznacz to sobie, znaczącym machnięciem ręką, pewnego rodzaju obiektywnym machnięciem, powiedział: „Oto Izrael według ciała”. Podczas, gdy jest to coś, na co należy zwrócić uwagę, jest to, mimo wszystko, obiektywne: „Oto Izrael według ciała”. Rozpoznaje, że historia tego narodu naznaczona jest specjalną relacją z suwerennymi drogami Boga. Faktycznie, Paweł był dumny i bardzo zadowolony z tego, że narodził się w tym narodzie. Żywił bardzo głęboką miłość do swego narodu i tęsknotę, gdy powiedział, że mogą być zbawieni: „Bracia, pragnienie mego serca i modlitwa zanoszona do Boga zmierzają ku zbawieniu Izraela” (Rz 10:1). Zwróć uwagę na to jak obiektywna jest jego postawa. Nie mówi: „abyśMY mogli być zbawieni” (ku naszemu zbawieniu – przyp.tłum.). Nie tak, ponieważ jest to cecha całej tej sprawy.

Niemniej przy tym wszystkim, przy całym jego poznaniu, całym upodobaniu, tęsknocie i modlitwie zwróconych w tym kierunku, musiał dojść do tego, że byli oni „Izraelem Bożym” z natury i to jest cała istota wszystkich problemów. Podkreślam zwrot: „Z NATURY”, nie byli z natury TYM Izraelem Bożym, na który się, oczywiście, powoływali. Prawdą jest, że Izrael był czymś, lecz nie był prawdziwym Izraelem, do którego odnosi się w tym fragmencie: „Izrael Boży” czy prawdziwy „Izrael Boży” – nie był nim w ogóle z natury i nie jest. Jest czymś duchowym. To nie coś żydowskiego, historycznego czy ziemskiego, to nie jest NATURALNE pokolenie Abrahama. To dlatego Paweł mówi tylko to, co Jego Mistrz, Pan Jezus, powiedział. Ten prawdziwy Izrael jest pokoleniem Chrystusa, tym „potomkiem” jest Chrystus oraz ci, którzy należą do Chrystusa, zrodzeni, narodzeni z Jego boleści. Potomstwo (nasienie) Chrystusa jest zasadniczo duchowe. Nikt nigdy nie narodził się z Niego w naturalny sposób. A jednak, przez te wszystkie stulecia, świat został zajęty przez Jego potomstwo, o którym On wie, że pochodzi z cierpienia Jego duszy. To potomstwo nie jest zrodzone z Abrahama, lecz z Boga, nie jest potomstwem Abrahama przez Jakuba, człowieka, którego całkowicie cechowało to, co naturalne (jego imię to „wygryzacz” to jest „ten, który zajmuje”, który m a w swej naturze zajmowanie – bardzo wyraźny znak naturalnego człowieka), nie przez ambitnego, knującego, oszukującego, sprytnego, oportunistycznego, pozbawionego skrupułów Jakuba o silnym ego. To potomstwo nie pojawia się przez Jakuba, lecz przez Izraela. Jakże ogromne ma to znaczenie w wymiarze duchowym, że spotkawszy Boga i będąc naprawdę martwym, dzięki łasce Bożej przeżył. Powiedział: „Widziałem Boga twarzą w twarz i moje życie zostało zachowane”. Coś najbardziej cudownego, co może się zdarzyć: widziałem Boga twarzą w twarz a moje ŻYCIE zostało zachowane! Takie spotkanie z Bogiem, jakiego doświadczył Jakub, oznaczało śmierć; tak, i w praktycznie tak było: jako typ musiał się narodzić Izrael, bądź nie było przyszłości – nie ma przyszłości w ogóle – Izra-EL! To wszystko prowadzi do prawdy o „potomstwie Chrystusa”, prawdziwym „Izraelu Bożym”.

Znaczenie Abrahama

Zaczniemy od prawdziwego znaczenia Abrahama. Reprezentuje on graniczny punkt w historii Starego Testamentu, a zatem to od niego zaczyna się nieprzerwana historia narodowego istnienia aż do Chrystusa. Poprzez Abrahama została od-rodzona rasa i naznaczona specjalną relacją z Bożym wiecznym pragnieniem. Jest w tym studium wiele technicznych spraw, interesujących i pouczających, lecz pominiemy je. Wiesz o tym, że pierwszym imieniem, przeznaczeniem tego narodu czy rasy było „hebrajczyk” co znaczy „ten, który przyszedł spoza”, „człowiek stamtąd, spoza rzeki”, czyli spoza Eufratu, po prostu „człowiek spoza”. Zatem rasa hebrajska to ci, którzy migrowali z daleka, przyszli stamtąd. Później stali się znani jako „Żydzi”; co jest bardzo ograniczonym tytułem i znaczy po prostu „potomkowie Judy”. W początkowym okresie miało to takie ograniczone znaczenie, „potomkowie Judy, w swym kraju, Judei”, lecz stało się bardziej ogólne. Później staną się znani jako Izraelici – potomkowie Jakuba PO jego spotkaniu z Panem w Peniel.

Wiedząc o tym, Paweł mimo wszystko mówi, że to nie był prawdziwy Izrael. On, podobnie jak wszyscy inni, natychmiast uwierzył, że tak było: lecz musiał zrozumieć, że to nie był PRAWDZIWY Izrael, że prawdziwy Izrael jest WEWNĘTRZNY, a nie naturalny czy zewnętrzny, a to otwiera ogromne pole do bardzo ważnych rozważań, czym zajmiemy się później.

Izrael – wspaniała obiektywna lekcja

Podobnie jak namiot zgromadzenia na pustyni i później świątynia w ziemi, ze wszystkimi jego składnikami, były ucieleśnieniem duchowych i niebiańskich zasad i rzeczywistości, jako że kapłaństwo, ofiary i święta były ucieleśnieniem duchowych rzeczywistości, a nie rzeczywistościami samymi w sobie – tak też było z Izraelem. Te rzeczy tworzyły ten naród, tworzyły życie tego narodu – oni SĄ Izraelem. Chodzi o to, że było i jest możliwe, podzielić je same w sobie, na rzeczy i na duchowe myśli i zasady. Tak więc, można mieć miejsce najświętsze, napełnione kapłanami, ofiarami i świętami, a jednak nie mieć duchowej rzeczywistości. Można te wszystkie rzeczy oddzielić, ponieważ one nie są jedno. Nawet Bóg nie ma miejsca na te symbole, gdy już straciły swoją duchową moc i znaczenie. Będzie zawzięcie odrzucał RZECZY – arkę, święte świętych i wszystko inne – bez skrupułów.

Paweł przenosi to wprost do Izraela, Mówi: „Izrael według ciała” to jedna sprawa, a „Izrael według Ducha” to INNA, te rzeczy mogą być rozdzielone i Bóg odłączył „Izraela według ciała”. Mówiąc inaczej: Bóg stoi za tym, jest zainteresowany tym, zamierza iść dalej z tym, co te rzeczy reprezentowały – za rzeczywistością (duchową – przyp.tłum.).

Wszyscy prorocy wołali o to, aby nastąpił ten podział. Izrael idzie za świątynią, idzie za służbami, idzie za ofiarami, lecz to jest wszystko puste. Istnieje ogromna różnica między potomstwom Abrahama według ciała i potomstwom Chrystusa. Co to jest potomstwo Chrystusa? Jest to coś zasadniczo, intensywnie duchowo RZECZYWISTE! Nie chodzi o jakąś nazwę, nie jest to coś, co trzyma się szczególnych doktryny i prawd – Prawa czy to, co odpowiada w chrześcijaństwie. Nie jest to coś, co wykonuje jakieś rytuały i przechodzi przez szczególne ceremonie. Nie jest to nic, co podąża za tymi zewnętrznymi rzeczami – czy to intelektualnymi, czy emocjonalnymi, czy wolicjonalnymi, czy fizycznymi – jest to coś wewnętrznie rzeczywistego. Jest to „Chrystus W was, nadzieja chwały” (Kol 1:27). Za tym Bóg stoi. Izrael został powołany po to, aby ukazywać te rzeczywistości w ilustrowany, symboliczny sposób. Bożym podmiotem nie jest naród żydowski jako taki, lecz niebiańscy ludzie, zbudowani na duchowych rzeczywistościach. Izrael, który jest po wszystkie czasy wielkim tematem obiektywnej lekcji, został ustanowiony przez Boga pośród narodów, aby wskazywał na duchowe zasady. Pozostaną oni tą lekcją aż do końca. Bóg utrzymuje ten temat wśród narodów, szczególnie wobec Chrześcijan.

Wyraźne cechy

Spójrzmy na Izraela według ciała. Mamy tu do czynienia z pewnymi cechami, których nie wolno mylić! Znałem wiele lat temu pewnego wybitnego, sławnego Żyda chrześcijanina, który podróżował po całym świecie. Powiedział do mnie przy jakiejś okazji: „Bez względu na to do jakiego kraju pojadę i jak bardzo zostali wchłonięci przez ten kraj, w którym mieszkają, zawsze potrafię rozpoznać, kto jest Żydem. Może mieć jasne włosy lub czarne; mogą pojawiać się różnice wynikające z tego, że mieszkają w różnych krajach przez pokolenia, lecz zawsze jest coś takiego, co mogę zawsze rozpoznać i nigdy się nie mylę”. Co Bóg mówi o tym? On mówi do nas, jako potomstwa Chrystusa, że ten prawdziwy Izrael powinien się charakteryzować wyraźnymi cechami, swoistą odrębnością, jaką są! Nie powinno być żadnych pomyłek co do dziecka Bożego – każdy, gdy spotka dziecko Boże, powinien to wiedzieć. W ten sposób Bóg mówi do nas, że to potomstwo, które jest prawdziwym Izraelem Bożym, zrodzonym z cierpienia Chrystusa, ma posiadać wyraźny charakter Chrystusa. Wszyscy, którzy spotykają się z tym potomstwem wiedzą, że spotkali Ojca, Boga w Chrystusie, a nie Abrahama, ojca wiary.

Bada to głęboko nasze wnętrza, lecz jest to prawdziwa egzegeza, prawdziwa interpretacja tego słowa – „jego potomstwo”, „zobaczy swoje potomstwo”; każdy, kto zdradza Jego cechy, nosi Jego cechy, kto jest rozpoznawany, nie ze względu na nazwę czy to będzie „Izrael”, czy „chrześcijanin”, nie dlatego, że przestrzega Prawa czy zwyczajów, nie dlatego, że trzyma się przepisów i prawd, nie dlatego, że robi bądź nie pewne rzeczy, lecz dlatego, że nosi w sobie podobieństwo do Tego, z którego został zrodzony. Bóg nazywa to: „wyraźnymi cechami”! „Po tym wszyscy poznają, … jeśli miłość wzajemną mieć będziecie” (Jn 13:35).

Prawo Oddzielenia

Jeśli chodzi o „Izraela według ciała” jest jeszcze inna rzecz, która ma z tym wiele wspólnego, a jest to prawo, które Bóg dał im tak zdecydowanie i surowo, a od jego zachowania zależało samo istnienie całego narodu – prawo oddzielenia. Abraham znajduje się w Ur Chaldejskim, w Babilonie, gdzie zaraz po drugiej stronie, jest centrum czci dla Baala oraz dwa tysiące bóstw, tuż obok. Bóg nazywa go „Abrahamem Hebrajczykiem”. Został on wyprowadzony, wyszedł, został odcięty od swego kraju i poprowadzony do innej ziemi, którą Bóg zamierza oczyścić z wszelkiego innego nasienia (inaczej: potomstwa – przyp.tłum). Taki jest Jego zamiar, aby oczyścić tą ziemię z wszelkiego innego nasienia, zaludnić ją i napełnić tylko tym jednym potomstwom, a następnie ustanowić w jak najbardziej możliwy surowy sposób prawo zabraniające zawierania mieszanych małżeństw z jakimikolwiek innymi ludźmi czy narodami pod groźbą bólu całkowitego odrzucenia. Oczywiście, były po temu poważne przyczyny. Była duchowa przyczyna czyli „obcy bogowie” i otwarcie drzwi na tą inną duchową rzeczywistość. Takie jest znaczenie „niegodziwości” w Starym Testamencie, co prorocy często nazywali „cudzołóstwem” – szpeceniem „dziewiczej córki Syjonu”. Lecz oto jest: żadnych mieszanych małżeństw, aby nie zatracić oddzielności życia i charakteru. Jest to najsurowsze prawo Boże. To z powodu łamania tego prawa Bóg wiódł przedłużający się spór z Izraelem przez proroków i w końcu wysłał ten naród tam, gdzie oni chcieli być, do innej ziemi, gdzie pozwolił im odczuć, co to znaczy. Gdy zobaczysz, że rekonstytucja narodu stoi na tej właśnie zasadzie, sprowadzenie z powrotem tej resztki ma tak ogromne znaczenie.

Naprawdę, Bóg napisał to obszernie: „te rzeczy zostały napisane dla naszego pouczenia”. Pan mówi to przez Izrael: zarówno z pozytywnej jak i negatywnej strony moje potomstwo jest inne; Moje potomstwo jest odrębne, mojemu nasieniu nie wolno zawierać małżeństw mieszanych, nie wolno mu tracić tej odrębności, musi być czymś wyróżniającym się. Potomstwo Chrystusa też jest takie, duchowo oddzielne. Wydaje się, że od samego początku, jak w przypadku Adama i Ewy, aż dotąd, zdecydowanym zamiarem Szatana było zniszczyć odrębność tego, co jest z Boga. Cała historia Izraela świadczy o tym, a on nie zatrzymał się na tym, naciskał na to nawet w przypadku Samego Jezusa. Jest to centralny punkt pokuszeń Jezusa, w pewien sposób insynuuje coś, co mogłoby zniszczyć Jego oddzielenie od wszystkiego, co nie było z Boga. Wysiłki Szatana skierowane na zniszczenie tej odrębności, tak skuteczne w przypadku Izraela, okazały się nieskuteczne jeśli chodzi o Samego Jezusa, są kontynuowane przez całą historię kościoła. To duchowe Boże prawo zostało zapisane w nas głęboko. To potomstwo nie pochodzi z ciała, nie z tego świata; jest czymś innym, czymś całkowicie odmiennym, jest boskim potomstwom, które nie należy tutaj, nie pochodzi stąd, nie ma tu korzeni. „Jeśli zatem zostaliście wzbudzeni wraz z Chrystusem, tego, co w górze szukajcie, gdzie jest Chrystus…ponieważ UMARLIŚCIE” (Kol 3:1,3). Paweł zobaczył całkiem wyraźnie, że Izrael według ciała stał się czymś zupełnie innym niż miał być – bardzo zmieszanym i pogodzonym z tym światem.

Spoistość/zwartość Izraela

Inną rzeczą dotyczącą Izraela, która jest całkowicie widoczna nawet teraz i była widoczna w całej historii, jest jego spójność. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Jeśli masz do czynienia z tymi ludźmi, spotkasz się (jeśli chcesz to tak nazwać) z „klarownością”, czymś bardzo lojalnym sobie – BARDZO lojalnym sobie. Są to ludzie związani razem krwią i sumieniem, i zazdrością, co do których jest jedność, spójność i integralność, które są wyjątkowe. Pomimo że rozproszeni po ziemi, pozornie rozbici są jednym ludem. Cóż za lekcja! Cóż za obiektywna lekcja!

Zwracając się do Nowego Testamentu widzimy, że to potomstwo, mające jeden początek, jedno źródło, jedną zasadę życia, jest jedno. Takie jest znaczenie 17 rozdział Ewangelii Jana, czyż nie? Tajemnicą jedności, zgodności nie jest doktryna, praktyka, tradycja czy nazwa, jeden Bóg wie, jak prawdziwe to jest! Jest to coś znacznie głębszego niż to – jest to NARODZENIE, co oznacza dziedzictwo krwi. Jakże boleśnie tragiczne jest to, że brak jest tej zazdrości, tej lojalności, wśród tych, którzy twierdzą, że są z tego nasienia! Cóż za upadek! Powinniśmy być bardzo zazdrośni o każde dziecko Boże; powinniśmy być lojalni wobec siebie, ponieważ pochodzimy z tej samej rodziny. Powinno tutaj być coś znacznie silniejszego niż wszystkie zewnętrzne siły, to, co dowiodło swojej prawdziwości w przypadku „Izraela według ciała”, ponieważ najwścieklejsze działania zewnętrznych sił prowadziły tylko do ich większej wewnętrznej spójności. Ich jedność przejawia się a nawet jest wzmacniana wobec opozycji, antagonizmu i prześladowań; co za lekcja!

Rozeznawanie żywności

Mamy do czynienia z pytaniem dotyczącym żywności, pytanie bardzo ostre jeśli chodzi o Izraela według ciała. Prawo wymagało od nich, aby byli bardzo szczegółowi, uważni i roztropni, lecz wszystko, co napisano, jest obiektywną lekcją. Mówi ona o czymś na co dzieci Boże, prawdziwy Izrael Boży, musi zwracać uwagę. Czy mamy taką duchową zdolność, która odpowiada ich naturalnej umiejętności rozpoznawania żywności? ROZEZNANIE – dokładnie o to chodziło Janowi, gdy w swoim liście pisał: „A to namaszczenie, które otrzymaliście od Niego pozostaje w was i nie potrzebujecie, aby was ktoś uczył” (1J 2:27) – „wy wiecie… wy wiecie…” – jest to duchowy instynkt czy umiejętność poznawanie tego, co jest z Chrystusa, a co nie jest. Jakże ważne jest utrzymanie tego potomstwa w czystości poprzez duchowe rozeznawanie.

Nadzieja, która rządzi Izraelem

Kolejna i trwała cecha „Izraela według ciała” to uporczywie trwająca przez te wszystkie stulecia, i nadal tak samo silna jak zawsze była, ich nadzieja! Co powoduje, że ciągle chodzą do Ściany Płaczu w Jerozolimie? Tych ludzi charakteryzuje głęboko umieszczona, zakorzeniona nadzieja! Nadzieja! Coś, kiedyś, ktoś; pewnego dnia – żyją dla niej, ich nadzieja! Gdyby kiedykolwiek miała zwiędnąć w Izraelu to rzeczywiście rozpadli by się i stali się ofiarą swych wrogów. To właśnie nadzieja trzyma ich razem, daje im moc do trzymania się prosto i podążania dalej. Dla nas jest to coś duchowego, coś, co jest częścią naszego narodzenia. Prawdziwe potomstwo Chrystusa jest zdominowane, rządzone przez to, co apostoł nazywa „błogosławioną nadzieją”, „dniem Pańskim”, „obietnicą przyjścia Jego” – główną nadzieją. Czy nie należy do prawdziwego duchowego doświadczenia to, że jeśli tylko rzeczywiście narodziliśmy się na nowo to poczucie perspektywy, przyszłości jest zrodzone w naszych sercach i trzyma się mocno przez cały czas. Nie da się jej uzyskać z nauczania, nawet nie z nauczania o „Drugim Przyjściu”, ponownym przyjściu Pana, lecz jest coś poza tym nauczaniem. Sam Duch zrodził w nas tą nadzieję. Żyjemy dla tego Dnia, ten Dzień jest nasza siłą, utrzymuje nas na drodze. Jakże prawdziwe jest to i jakim bogactwem jest w czasie cierpienia ludzi Bożych przez wszystkie czasy, jak też i w naszych.

Punkt zwrotny działania Opatrzności

W świetle tego, co do tej pory powiedzieliśmy, chciałbym zwrócić się do Ewangelii Jana, w szczególności do trzeciego rozdziału.

Pomimo, że od wielu lat zam i czytam ten rozdział, odczuwam, że jest tutaj ciągle znacznie więcej, czego nie udało mi się uchwycić. Wszystko, co powiedzieliśmy, i znacznie więcej, wszystko co jest wskazywane i sugerowane w Starym i Nowym Testamencie jest ukryte w trzecim rozdziale Ewangelii Jana. Jest to rozdział do którego zrozumienia zwracają się dwa wspaniałe okresy działania Opatrzności. Gigantyczna zmiana, która była sygnalizowana, którą Paweł zobaczył przez objawienie – ta ogromna zmiana z „Izraela według ciała” na „Izraela według Ducha” – ma w tym właśnie rozdziale centralne swoje miejsce.

Ewangelia Jana była kością niezgody, przedmiotem kontrowersji i konfliktu bardziej niż jakakolwiek inna. Obecnie (pierwsza połowa XX wieku – przyp.tłum.) popularnym trendem wśród biblijnych „naukowców” jest stawianie ewangelii Marka na pierwszym miejscu, najwyżej. Marek jest kluczem do wszystkiego, Marek jest podsumowaniem wszystkiego, robią z Marka coś ogromnego! Nie twierdzimy, że się mylą, w końcu zrozumienie ewangelii Marek nie stanowi jakiejś wielkiej trudności, prawda! Mateuszu i Łukasz, no tak, nie prezentują wielkich trudności, prowokują bardzo nieliczne dyskusje i konflikty – lecz Jan! Niektórzy spisali go na straty w całości, wykluczyli go i w ogóle chcieliby, żeby go nie było. Czy to nie mówi dużo? Gdy zajmujesz się Ewangelią Marka, Mateusza i Łukasza, zajmujesz się głównie historycznym Jezusem, ziemskim Chrystusem, co oni określają jako „Jezus historyczny”. Gdy przechodzisz do Ewangelii Jana, dochodzisz do całkowicie duchowej rzeczywistości, to niebiański Chrystus jest tutaj, nie zrodzony z Adama czy Abrahama, lecz – z wieczności. Spójrzmy na wyraz „niebieski” w jego ustach w tej Ewangelii. Tutaj wszystko jest w duchowym wymiarze. Jak wiecie, Jan wszystkie cuda nazywa „znakami” – tym, co ma inne znaczenie, co oznacza coś innego i nie jesteśmy w stanie zobaczyć tego, dopóki Bóg nie otworzy naszych oczu; jest to duchowe i znajduje się w duchowej rzeczywistości. Tego właśnie Szatan nienawidzi, ponieważ sprawia mu to problemy. Ludzie, którzy w swym podejściu do Pisma funkcjonują tylko w intelektualnej sferze ludzkiego umysłu i rozumu, nie są w stanie w ogóle wejść do tej rzeczywistości bez poczucia niepokoju, ponieważ ujawnia to ich brak duchowości. Gdy dochodzimy do sfery duchowego potomstwa czy też, mówiąc to inaczej, gdy przechodzimy to tej rzeczywistości, za którą stoi Bóg, nie ziemskich, tradycyjnych, historycznych, lecz duchowych ludzi, wchodzimy w obszar najbardziej intensywnego konfliktu i kontrowersji. Zwróć uwagę na to, że właśnie ta Ewangelia trwa w atmosferze antagonizmu – tak to właśnie jest. Dochodzi do takiego napięcia, że Jezus musiał wycofać się ze Swymi uczniami po to, aby być z nimi samemu, aby przygotować ich do nadchodzącego dnia. Ta kontrowersja, ten konflikt stale ich otacza.

Zabezpieczenie „Prawdziwego Izraela” – obszar najbardziej intensywnego konfliktu.

Mamy tu do czynienia z czymś bardzo ważnym, o obszernym zastosowaniu. Zabezpieczanie duchowego, niebiańskiego, boskiego potomstwa w samym królestwie Szatana, powoduje najbardziej zawzięty konflikt, opozycję o takim napięciu, które może być wyjaśnione wyłącznie na tym gruncie. W miarę jak dzieci Boże coraz bardziej znajdują się na drodze z Chrystusem w duchowy sposób ku pełnemu celowi Bożemu, tym bardziej narasta ten różnorodny i niezrozumiały konflikt i to z każdego obszaru. Tak po prostu się dzieje! Jeśli naprawdę zejdziemy z tradycyjnej, historycznej podstawy życia, nawet w chrześcijaństwie, na wyższe poziomy tego, co jest duchowe czy co jest z Chrystusa, istotnie i ostatecznie z Chrystusa, wpadamy w zacięty konflikt.

Właśnie dlatego prowadzi to do sprawy tych bólów, którym przyglądaliśmy w poprzednim rozdziale. Z Nowego Testamentu dowiadujemy się, że nie było tych cierpień, gdy dziecko się narodziło. Nie było tego wszystkiego, jako typu czy symbolu, gdy Izrael został wyprowadzony z Egiptu – lecz przyszło później. Gdy Mojżesz wrócił i spotkał się ze swoim teściem przywitali się serdecznie, zapytali wzajemnie o zdrowie i „Mojżesz opowiedział teściowi wszystko, co uczynił Pan faraonowi i Egipcjanom przez wzgląd na Izraela,… o wszelkich trudach, jakie ich spotkały w drodze…” (Wyj 18:8). Po Egipcie! Tak więc, narodzenie to nie koniec. Paweł mówi: „Znowu w boleściach was rodzę, aż Chrystus będzie [w pełni] w was ukształtowany” (Gal 4:19). Kościół narodził się z cierpień Chrystusa, lecz jakich cierpień był świadkiem stale i wciąż, i będzie aż do końca! Wszystko to bierze się stad: umacnianie i doskonalenie tego duchowego potomstwa jest otoczone walką. Bez względu na to czy widzimy następstwa jakie niesie znaczenie tego stwierdzenia, czy nie, musimy myśleć o tym, a wyjaśni nam to bardzo dużo. Istnieje różnica między dwoma światami, duchowego i tradycyjnego chrześcijaństwa, tak duża jak między „Izraelem według ciała”, a „Izraelem według Ducha” – to gigantyczna różnica. Ostatecznie będzie widać to, że uzyskanie owego doskonałego potomstwa Chrystusa jest czymś bardzo, bardzo kosztownym.

Oby Pan zapisał coś z tego w naszych sercach i pokazał nam bardzo, bardzo wyraźnie za czym On tak naprawdę stoi, pokazał że Jego serce jest przy ludzie żyjącym dla Niego, ludziach podobnych do Chrystusa, ludziach niebiańskich, duchowych, których życie zupełnie nie składa się z rzeczy zewnętrznych, lecz jest to życie, które jest zbiorowym wyrażeniem Bożego Syna, to ludzie, których charakteryzują wyraźne Jego cechy. Ach, oby ludzie mogli mówić: „Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że on – nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że ona jest – jest „Żydem”, jest „Żydówką” w duchowym Izraelu – on/ona jest członkiem Chrystusa!”

[Głosów: 0   Average: 0/5]

admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *